Archiwum Polityki

Historia zmagań z chandrą

PROZAC: pigułka szczęścia czy wstęp do nieszczęścia?

Życie jest, jak wiadomo, możliwe do zniesienia tylko dzięki temu, że ludzie obdarzeni są poczuciem humoru. Nawet niektórzy psychiatrzy. Przed siedmiu laty w wiodącym kanadyjskim czasopiśmie medycznym „Canadian Medical Association Journal” pojawił się artykuł zatytułowany „Patologia w Stuakrowym Lesie: A.A. Milne z neurologicznej pespektywy”. Jego autorzy, korzystając z czwartego wydania amerykańskiej biblii diagnostyki psychiatrycznej, zwanej DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, 1994), odwiedzili krainę zamieszkaną przez Kubusia Puchatka i jego przyjaciół i ze smutkiem stwierdzili, że wszyscy jej mieszkańcy cierpią na poważne zaburzenia osobowości.

Sam Puchatek dotknięty jest, jak się okazało, nadpobudliwością psychoruchową oraz zespołem zaburzeń impulsywno-obsesyjnych, które z czasem przerodzić się mogą w syndrom Tourette’a. Biedny Prosiaczek cierpi na zaburzenia lękowe uogólnione, Kłapouchy (co nie powinno nikogo zaskoczyć) to typowy przypadek klinicznej depresji, Tygrys wykazuje symptomy hiperaktywności, a Sowa Przemądrzała ma dysleksję.

Artykuł, którego autorzy na co dzień zajmują się psychiatrią pediatryczną, przeczytałem z głębokim zrozumieniem – ja sam mam historię medyczną, która skłania mnie do szczególnej empatii z Kłapouchym i Prosiaczkiem, choć problemy Tygrysa też mogę zrozumieć. Na szczęście natura oszczędziła mi dysleksji.

I ty masz psychoteczkę

Wraz z postępem psychologii klinicznej i psychiatrii na każdego właściwie można dziś znaleźć psychiczną teczkę. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta; jest nią niedoskonałość naszej wiedzy o funkcjonowaniu ludzkiego układu nerwowego i jego patologiach.

Ja My Oni „I nie wódź się na pokuszenie" (90126) z dnia 21.07.2007; Pomocnik Psychologiczny; s. 24
Reklama