Archiwum Polityki

Pasztet z organów

Czy Adam Michnik miał rację, podając do sądu Roberta Krasowskiego, redaktora naczelnego „Dziennika”, który napisał, że Michnik bronił agentów i „poświęcił jedną trzecią życia na obronę byłych ubeków”? Sprawa jest interesująca nie ze względu na obu protagonistów, ale z powodu ważnego pytania: Czy wolność słowa oznacza, że można powiedzieć wszystko o każdym?

Kiedy Michnik oddał sprawę do sądu, „Dziennik” pokazał go jako tchórza i zamordystę.

Polityka 25.2007 (2609) z dnia 23.06.2007; Passent; s. 111