Archiwum Polityki

Apasjonata

Najtrudniejsze to podjąć decyzję, kiedy zejść ze sceny. On tego nie musiał, zadecydował wypadek. Za to od 17 lat udowadnia przed sądem, że w ogóle był artystą. Gwiazdorem.

Sąd oszacował zawodową wielkość Janusza Gniatkowskiego na 676 tys. zł. Ale Państwowy Zakład Ubezpieczeń, który miałby zapłacić takie odszkodowanie, wystąpił o kasację. Wypadek był na pasach dla pieszych. Otwarta czaszka, śpiączka, dziesięć dni z tubą do oddychania w gardle, potem tracheotomia, przez kilka tygodni rura w krtani. To właśnie od tej rury z trzydziestu dźwięków z głosu, po wypadku Januszowi Gniatkowskiemu zostały dwa.

Przed wypadkiem zdążyli jeszcze z żoną Krystyną Maciejewską kupić dom z kawałkiem lasu w Poraju pod Częstochową.

Polityka 10.2008 (2644) z dnia 08.03.2008; Ludzie; s. 88
Reklama