Archiwum Polityki

Poruszenie w towarzystwie

Towarzystwa budownictwa społecznego miały być sposobem na tanie mieszkania. Na razie wyszło średnio, ale planuje się rewolucyjne zmiany.
JR/Polityka

Sprzedam mieszkanie TBS – takich ofert jest w Internecie sporo, często z podaną ceną. Tylko nieliczni piszą: odstąpię, chociaż mieszkania towarzystw budownictwa społecznego są wynajmowane i sprzedać ich nie można. Lokator, który finansuje 25–30 proc. kosztów budowy (tzw. partycypacja) i spłaca kredyt wliczony w czynsz, ma powody, żeby czuć się współwłaścicielem mieszkania.

Od dwóch lat pojawiają się zapowiedzi, że mieszkania TBS można będzie wykupić. Żaden minister budownictwa w rządzie PiS nie wyszedł jednak poza deklaracje (inna rzecz, że na przygotowanie szczegółowych propozycji mieli niewiele czasu, bo po kilku miesiącach tracili posadę). Teraz pałeczkę przejęło Ministerstwo Infrastruktury. – TBS powinny mieć możliwość sprzedawania mieszkań lokatorom. Odzyskają dzięki temu środki zamrożone w istniejących domach i przeznaczą je na budowę następnych – mówi Piotr Styczeń, wiceminister infrastruktury.

Według propozycji resortu lokator musiałby spłacić kredyt na mieszkanie, zaciągnięty przez TBS w Krajowym Funduszu Mieszkaniowym (przy Banku Gospodarstwa Krajowego). Prezentem od państwa byłoby niskie oprocentowanie tego kredytu (ostatnio 3,5 proc.). Państwo wspierało kupno mieszkań na wiele sposobów, od ulgi budowlanej, ulubienicy podatników, po ulgę odsetkową. – Nie stanie się nic złego, jeśli wesprze także wykup mieszkań TBS – uważa minister Styczeń. Ale kredyt trzeba byłoby spłacić szybko, w ciągu roku.

Przypomnijmy: budownictwo społeczne jest znacznie tańsze od komercyjnego. TBS budują bez zysku, w granicach ustawowych pułapów kosztów (tzw. wskaźników odtworzenia metra kw., które odpowiadają zwykle rynkowym cenom sprzed półtora roku). Dopiero od 2007 r., po galopadzie rynkowych cen, mogą przekraczać te pułapy o 30 proc.

Polityka 14.2008 (2648) z dnia 05.04.2008; Rynek; s. 44
Reklama