Archiwum Polityki

Do kogo zadzwoni Ameryka?

Niekończący się tasiemiec amerykańskich prawyborów to nie rekwizyt historii. To ciągle nowatorska w świecie metoda rozbijania machiny partyjnej: zwykli wyborcy, a nie aparat, wybierają przywódcę.

W Austin, stolicy Teksasu, przed przyjazdem pani Clinton na wiec do hali na 5 tys. osób, z głośników płynie piosenka: „Ciągle możesz zmienić ten świat”. Przemawia lokalny działacz: „Ktoś się bogaci na Bliskim Wschodzie! Czy to wy?” – wykrzykuje pytanie. „Nie” – odkrzykuje sala. „Ludzie za granicą nas nie lubią” (wiadomo – z powodu Busha) – mówi z wyrzutem. „Hillary naprawi ten bałagan na świecie!

Polityka 14.2008 (2648) z dnia 05.04.2008; Świat; s. 46