Archiwum Polityki

Daratt

Egzotyczna kinematografia – Czad, nieznane nazwisko – Mahamat-Saleh Haroun, tajemniczy tytuł – „Daratt” (Susza) to wszystko pewnie odstraszy potencjalnych widzów. A film 48-letniego afrykańskiego reżysera ze wszech miar zasługuje na uwagę. To kameralny dramat psychologiczny o wielkich sprawach. Tematem jest pojednanie ludzi po 40 latach krwawej, niezwykle brutalnej wojny domowej, prowadzonej na pustynnych terenach środkowej Afryki (Czad leży pomiędzy Nigerią a Sudanem). Po wielomiesięcznych pracach komisji sprawiedliwości i prawdy, mającej osądzić wojennych zbrodniarzy, rząd ogłosił powszechną amnestię. Nastoletni chłopak i jego niewidomy dziadek czują się oszukani, bo zabójca ojca, którego chłopak nie zdążył nawet poznać, nie został ukarany. Starzec namawia więc wnuka, by pomścił śmierć ich bliskiego, co pozwoli młodemu stać się prawdziwym mężczyzną. Klasyczna sytuacja, wielokrotnie opisywana w kinie i literaturze, tu znajduje jakiś nowy, przejmujący wymiar. Może dlatego, że zanim bohater spróbuje zabić, zbliża się do mordercy, poznaje jego rodzinę, pracuje i zaprzyjaźnia się z nim. Wtedy zaczyna do niego docierać, że tamten również jest człowiekiem, że wiele przeszedł, a teraz stara się zmienić swoje życie, uczynić je choć trochę lepszym. Dylemat: zemścić się czy wybaczyć, został w filmie ukazany bardzo subtelnie, bez wielkich pytań stawianych wprost. Jego wartością – oprócz znakomitych zdjęć – jest uważna obserwacja zachowań postaci, ich pozornie nic nie znaczących słów, gestów, skrywanych głęboko emocji. Wiele scen rozgrywa się w ciszy, ale napięcie do zaskakującego finału nigdy nie spada. „Daratt” zasłużenie zebrał wiele międzynarodowych nagród, w tym Grand Prix Jury w Wenecji.

Polityka 20.2008 (2654) z dnia 17.05.2008; Kultura; s. 64
Reklama