Czesław Niemen i The Beatles: wynik dla nikogo nie może być zaskoczeniem, podobnie jak fakt, że zwyciężyli z ogromną przewagą. Warto podkreślić coś jeszcze. W plebiscycie "piosenkarki, piosenkarze i zespoły XX wieku" wzięła udział rekordowa liczba naszych czytelników. Nadesłano aż 7917 odpowiedzi na ankietę. Świadczy to o tym, że piosenka w kulturze współczesnej jest fenomenem szczególnym. Poniżej przedstawiamy dwie pierwsze setki wykonawców polskich i zagranicznych, typowania ekspertów oraz komentarze Mirosława Pęczaka i Mariusza Czubaja.
Wybór wydaje się staranny i poprzedzony refleksją, a przez to inny zupełnie niż odruch fana. Głosowano na najważniejszych, a niekoniecznie modnych i tym między innymi trzeba tłumaczyć obecność w pierwszej dziesiątce Ewy Demarczyk, Marka Grechuty czy Ireny Santor, a przede wszystkim zwycięstwo Czesława Niemena.
- Według ekspertów
Czołówkę listy stanowią w większości artyści, którzy debiutowali dawno temu i nie muszą nikomu udowadniać, że na sławę zasłużyli sprawiedliwie. Ich przeboje zyskały rangę piosenkarskich standardów albo, jak kto woli, evergreenów. No, bo proszę powiedzieć, czy zestarzały się piosenki takie jak "Płonie stodoła" Niemena, "Małgośka" Maryli Rodowicz czy "Matura" Czerwonych Gitar?
Ale po kolei. Pierwsze miejsce Czesława Niemena, na którego głosowało 4691 osób, co stanowi aż 59,25 proc. oddanych głosów, choć nikogo nie zaskakuje, wymaga szerszego wyjaśnienia. Otóż Niemen dla znakomitej większości Polaków słuchających płyt i radiowych audycji muzycznych pozostaje jednak kompozytorem i wykonawcą swoich dawnych utworów. Tych z czterech pierwszych płyt - "Dziwny jest ten świat", "Sukces", "Czy mnie jeszcze pamiętasz?" i "Niemen Enigmatic". Jest to zatem dorobek z lat 60. i wczesnych 70. Potem Niemen wszedł na krętą drogę elektronicznej awangardy i tak zwanej muzyki ilustracyjnej, czyli filmowej i teatralnej.
Z tego okresu nic w zasadzie nie ostaje się w pamięci. Jednakowoż Niemen, jak mało kto spośród naszych tuzów estrady, potrafił w pierwszej fazie kariery zbudować sobie pozycję niekwestionowaną, otoczyć się aurą artysty oryginalnego, dzięki której potem stać się mógł nieledwie symbolem i pomnikiem, czemu nie przeszkodziła późniejsza przesadna fascynacja elektroniką ani nie zawsze udane eksperymenty awangardowo-jazzowe.