Archiwum Polityki

Dobroczynność zawodowa

Na koncertach charytatywnych, wbrew ich nazwie, wszyscy muszą zarobić. Dla niepełnosprawnych, chorych na białaczkę, dzieci z zespołem Downa, Albańczyków albo Czeczeńców przeznaczane jest to, co zostaje. Gorzej, że nie zawsze zostaje.

Od dziesięciu lat przez Polskę przelewa się fala koncertów charytatywnych. Mniej lub bardziej nagłośnione, pod hasłami lepiej lub gorzej trafiającymi do serc i kieszeni ludzi, z nazwiskami wielkich gwiazd lub małych gwiazdek na afiszach. Podobne do siebie tylko pod jednym względem.

Od paru lat mnóstwo ludzi robi na organizowaniu koncertów charytatywnych ogromną kasę – mówi Mirosław „Klekot” Walczak, właściciel „Fabryki Koncertowej”, od początku organizujący we Wrocławiu finały Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Polityka 13.2000 (2238) z dnia 25.03.2000; Kraj; s. 32
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >