Archiwum Polityki

Bzykanie bzykalcem

Z dziesięciu wyrazów z dziedziny „technika, urządzenia i usługi techniczne”, które zgodnie z zasadami konkursu miały być polszczone, przynajmniej osiem zapuściło już na dobre korzenie w polszczyźnie. Są to: billing, biper, faks, laptop, pager, telebim, toster, walkman. Znajdziemy je w różnych słownikach języka polskiego z lat 90. Zacznijmy od billingu. Z blisko setki wyrazów, mających go zastąpić, niepoważnie wyglądają wyrazy typu fakturnik, wygadka, zdradnik; a także długi szereg złożeń, akcentujących przeżycia odbiorcy rachunku, jak głowoból, ryczpłać, sercościsk, kalambury typu buling lub takie formy jak wydzwon czy telwyk. Ostatecznie wybieram zestawienia określające billing precyzyjnie: rachunek szczegółowy albo rejestr połączeń. Wśród spolszczeń bipera złożenia typu fonołap, halowaść, pikafon ustępują nazwom określającym różne jego funkcje. A biper m.in. brzęczy, bzyczy, piszczy, jest więc brzęczykiem, bzykalcem, piszczkiem itp. Chyba wybrałbym piszczka, ale jestem za biperem, choć znam osoby godne szacunku nazywające go pipkiem.

O tytuł zastępcy faksu ubiegają się głównie złożenia: papierotelefon, pismosłacz, pismowód, szybkodajpis, telepis, telewieść; także między wyrazami o prostszej budowie nie ma na czym zatrzymać oka: biurnik? wysylnik? trzeszczak? A może ślacz? E, niech nam już faks faksem zostanie! Toż to skrót od łacińskiego facsimile (po polsku – faksymile).

Wśród propozycji spolszczeń laptopa konkurują ze sobą wyrazy zwracające uwagę na jego niewielkie rozmiary np. maluch, bobas, kompuś, na możliwość noszenia go lub chodzenia z nim, np.

Polityka 32.2000 (2257) z dnia 05.08.2000; Kultura; s. 57
Reklama