Archiwum Polityki

Mięso rządowi na pożarcie

Tylko chłop wie, jak drugiemu chłopu zrobić dobrze – kierując się tą słuszną zasadą rząd scedował politykę rolną na chłopskich działaczy. Minister rolnictwa realizuje więc pomysły, które lęgną się w tęgich głowach, a najtęższa należy do szefa kółek rolniczych – Władysława Serafina. To on właśnie rządowi SLD-PSL-UP od początku kadencji dyktuje, jak sforsować świńską górkę, czyli gnębiącą rolników nadpodaż wieprzowiny.

Otóż w polityce rolnej, według Serafina, najważniejsze są ceny. Mają one być opłacalne, najlepiej dla każdego, nawet jeśli w chlewiku kwiczy zaledwie jedna czy dwie blondynki. Według takich cen rząd, czyli Agencja Rynku Rolnego, ma skupić świnie, których jest za dużo. Taką operację, pod batutą Serafina, czującego na plecach gorący oddech Leppera, przeprowadzono już w ubiegłym roku. Skutecznie to zachęciło rolników do zintensyfikowania hodowli i właśnie przychodzi nam się zmierzyć z kolejną jeszcze wyższą świńską górką, którą rząd znów zamierza skupić i przechowywać za nasze pieniądze. Strach pomyśleć, ile świń urodzi się na wsi po tegorocznym skupie interwencyjnym, na który rząd właśnie gwałtownie szuka pieniędzy.

Mięso zawsze było w Polsce towarem politycznym. Kiedyś lud protestował, gdy ceny mięsa rosły, teraz mamy blokady dróg, bo mięso jest za tanie. Kiedyś rząd miał mięso dać, teraz ma zabrać i zapłacić. Tak wygląda zmiana ustroju wg kółek rolniczych. To się da zastosować w całej gospodarce. Rząd powinien skupić cały węgiel, który – oczywiście po opłacalnych cenach – sprzedadzą kopalnie. I koniecznie samochody. A może też buty, telewizory i koniecznie skarpetki.

Sol.

Polityka 7.2003 (2388) z dnia 15.02.2003; Fusy plusy i minusy; s. 94
Reklama