Archiwum Polityki

Prośba, a raczej żądanie

Każdemu przyjeżdżającemu do Izraela opowiadają żarcik o amerykańskim turyście, który wsiadł do taksówki i kazał zawieźć się tam, gdzie Żydzi płaczą. No to taksówkarz zawiózł go do urzędu skarbowego... Oficjalnych gości dowozi się pod Ścianę Płaczu. Miejsca modlitw i próśb do Jedynego, spisywanych na kartkach, wciskanych w szczeliny. Stąd bliżej do nieba: połączenie jest bezpośrednie. Niedawno karteczkę wcisnął odwiedzający Jerozolimę premier Tusk.

Niestety, nie wiadomo, o co prosił.

Polityka 18.2008 (2652) z dnia 03.05.2008; Groński; s. 120
Reklama