Archiwum Polityki

W poszukiwaniu utraconej brytyjskości

Zasiadłem znów w ławce szkolnej, by podpolerować angielski. Los padł na nadmorskie Paignton w hrabstwie Devon. Daleko od Londynu, ale może właśnie tu łatwiej znaleźć klucz do brytyjskości.

Przyjechaliśmy z całego świata. Niemiecki maturzysta, który chce studiować w Stanach. Sześćdziesięcioletnia Szwajcarka, która niby chce poprawić swój angielski, ale tak naprawdę to jest rozkochana w powieściach Rosamunde Pilcher (angielskie ziemiaństwo, pejzaże Devonu i Kornwalii, łagodne perypetie miłosne). Są dwie Francuzki, nauczycielki angielskiego, dobre w testach gramatycznych, ale z dość tajemniczą wymową. Jest trzydziestoletnia Japonka, która bardzo chce zostać w Anglii, bo pracując w firmie Sony w Tokio nie ma czasu na poznanie chłopaka.

Polityka 28.2008 (2662) z dnia 12.07.2008; Kultura; s. 55
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >