Archiwum Polityki

Między Helladą a Bizancjum

Wędrówka po kontynentalnej Grecji wymaga wyobraźni. Z dawnej Hellady, tej krainy, w której spotykali się bogowie i ludzie, krainy, która zrodziła naszą cywilizację, zostały ruiny, prawie nic. Ale to prawie – jak mówi reklama – robi wielką różnicę.

Potrzaskane kolumny, potrzaskane skały, cyklopowe mury i rzeźby przedstawiające herosów – zawsze trochę okaleczone – pozwalają zobaczyć okiem duszy żyjące miasta-państwa, polis, królów rzucających sobie wyzwania i boskie postaci, Atenę, Apollina, Zeusa, Posejdona, które zawsze za nimi stoją. Jeśliby wędrowiec zapomniał o tym, pozostanie mu ciemna zieleń porastająca kamieniste góry, drogi podobne do polskich, wciąż budowane miasteczka.

Grecja jest wtedy jak fragment camusowskiej Afryki z jej kolonialną prowizorką; niedokończone piętra domów, zacieki na betonie, chude koty i samochody ściśnięte w gardłach ulic.

Polityka 31.2008 (2665) z dnia 02.08.2008; Półprzewodnik Polityki; s. 62
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >