Archiwum Polityki

Listkiewiczu, wróć!

W zamierzchłych latach PRL byłem kiedyś mimowolnym świadkiem burzliwej wymiany zdań między kolegą z klasy, złapanym za przejazd tramwajem na gapę, a jego, reprezentującym niezłomną moralność, życiodawcą. – Wstyd mi za ciebie – oświadczył gromkim głosem protoplasta. – Twój ojciec nigdy nie popełnił najmniejszej nieuczciwości. Mało syna nie uderzył. Myślałem, że na tym się skończy. Kolega uważany był bowiem w szkole za potulnego ciapciaka. Ale nagle coś się w nim przełamało, buchnęło.

Polityka 45.2008 (2679) z dnia 08.11.2008; Stomma; s. 115