Archiwum Polityki

Tajne przez poufne

Mam słabość do braci Coen. Uwielbiam ich czarny humor, sarkazm, wyczulenie na absurd codziennego życia, surrealistyczne skojarzenia, które stwarzają wrażenie, że tej parze, oprócz nieustannej zgrywy, chodzi również o sprawy większego kalibru. „Tajne przez poufne” pozornie tylko wydać się może błahą komedią szpiegowską, gdzie główną atrakcją są robiący z siebie idiotów hollywoodzcy gwiazdorzy. George Clooney jako notoryczny erotoman, głowiący się nad wynalezieniem unowocześnionej wersji wibratora.

Polityka 43.2008 (2677) z dnia 25.10.2008; Kultura; s. 54