Archiwum Polityki

Zawalone pomosty

Polityka

Rok 2008 był rokiem przestępnym. Miał 366 dni, w tym 252 robocze. 2009 r. będzie o jeden dzień krótszy (365 dni), natomiast dni roboczych będzie w nim 253. Większa niż w ostatnich latach liczba dni ustawowo wolnych od pracy przypadnie i tak w soboty i niedziele.

Nowy kalendarz ucieszy ekonomistów obawiających się recesji, bo każdy dzień roboczy zwiększa nasz PKB. Nie poprawi zaś nastrojów w branży turystycznej, dla której żyłą złota była dotąd obsługa tysięcy rodaków korzystających z wydłużonych weekendów, tworzonych przez umiejętne uzupełnianie dni wolnych wziętym na stosowny czas urlopem. Takich okazji w 2009 r. będzie niewiele.

Wygrali ci, co o urlopowych pomostach pomyśleli wcześniej i wzięli urlop 2 stycznia (piątek). Dzięki temu ciężki roboczy 2009 r. rozpoczną dopiero 5 stycznia. Łatwiej przyjdzie im przetrwać najdłuższy w roku okres bez ustawowych świąt (dopiero 12–13 kwietnia).

Tradycyjny weekend majowy skurczy nam się do trzech dni, bo 1 maja wypada w piątek, a 3 maja w niedzielę. Czterodniowy pomost możemy sobie zorganizować w czerwcu. Święto Bożego Ciała, jak zawsze, wypada w czwartek (tym razem 11 czerwca). Warto z tej okazji skorzystać, bo w lipcu czeka nas rekordowa w 2009 r. liczba dni roboczych (23), a sierpniowe święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) wypada w sobotę, co niweluje nam okazję do budowy pomostu.

Ale to nie koniec złych wiadomości, bo Wszystkich Świętych (1 listopada) wypada w niedzielę. Rocznicę odzyskania Niepodległości (11 listopada) świętować będziemy w środę i to amatorom listopadowej aury pozwoli zbudować nawet pięciodniowy pomost (kosztem dwóch dni z własnego urlopu) bądź dziewięciodniowy (kosztem czterech dni).

Polityka 1.2009 (2686) z dnia 03.01.2009; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 7
Reklama