Archiwum Polityki

Tata blues

Henryk Musialski zwany Tatą staje przed sądem w Katowicach. Prokurator czyta numery lewych rachunków na paliwo, którym Tata handlował. W sumie kilkanaście godzin czytania.

Kiedyś: wszyscy mówią na niego Tata, z szacunkiem, bo jako milioner bywa opiekuńczo-wyrozumiały; dziś mówią baron paliwowy, bo odsiedział w areszcie pięć lat za aferę paliwową i znowu w tej sprawie wzywają go do sądu, a on zasadniczo jest ślusarzem po zawodówce przy Hucie Jedność w Siemianowicach. W życiu nie stoi przy obrabiarce, zawsze, także za komuny, ma głowę do biznesu i gładką gadkę, więc pieniądze i ludzie go lubią. Już w latach 70. pracuje na własny rachunek, zostając księciem dżinsu na szaberplacu w Siemianowicach.

Polityka 3.2009 (2688) z dnia 17.01.2009; Kraj; s. 28