Archiwum Polityki

Nowa Formuła

Rewolucja na szczęście nie zabrnęła za daleko. Władze Formuły 1 w ostatniej chwili zawiesiły realizację pomysłu, by mistrzem świata został kierowca, który wygra więcej wyścigów, a nie

Scenariusz skrajnie absurdalny mógł wyglądać tak: tytuł trafia w ręce zwycięzcy ledwie dwóch wyścigów. W pozostałych startach nie musi nawet dojeżdżać do mety, pod warunkiem, że każdą z tych eliminacji wygra inny z jego rywali. Ojcem pomysłu był Bernie Ecclestone, właściciel praw telewizyjnych do Formuły 1. Gdy Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) w połowie marca poinformowała, że przepis jego autorstwa wejdzie w życie z nowym sezonem, pękał z dumy. Ogłosił nawet, że dzięki niemu Formuła 1 stanie się jeszcze atrakcyjniejsza, bo kierowcy, zmuszeni nowym regulaminem do walki o zwycięstwo, przestaną na torze kalkulować.

Polityka 13.2009 (2698) z dnia 28.03.2009; Ludzie i obyczaje; s. 112
Reklama