Archiwum Polityki

Murambi naprawdę istnieje

Ten zapach jest słodkawy, tłusty, lepki. Osiada na skórze, spowija włosy, wpełza pod powieki, do nozdrzy, do ust. Zostaje. Nawet po pewnym czasie powraca niespodzianie. Kora mózgowa nie ma tu

Poznałem ten zapach od razu, zanim jeszcze dozorca w czerwonym T-shircie otworzył drzwi. Unosił się w powietrzu, niemal nieuchwytny, a jednak natychmiast rozpoznawalny. Pamiętam go z Bośni: tak pachniały opuszczone wioski, przez które przeszli sprawcy etnicznych czystek. Ale wiedziałem o nim, zanim jeszcze wiatr od stodoły pod Mostarem powiał w moją stronę. Opowiadała mi matka, która do Warszawy powróciła z wojskiem, po latach spędzonych na froncie, że do brudu, smrodu i widoku trupów w końcu przywykła, ale ten zapach zawsze przyprawiał ją o mdłości.

Polityka 20.2009 (2705) z dnia 16.05.2009; Świat; s. 82
Reklama