Archiwum Polityki

Jak w bajce

Kiedy nie było jeszcze telewizji, dorośli musieli opowiadać dzieciom bajki. W półmroku okulary mojej matki świeciły jak dwa ekrany, jej głos prowadził mnie ścieżką dźwiękową jak najdalej od kamienicy szarej jak dym fabrycznego miasta. Zostawiłem to wszystko, zapomniałem, wykreśliłem z pamięci. Jedynie w bezsenne noce wracają do mnie bajki. Sam je sobie wymyślam, bo jak tu spać, gdy TVP powinna wysyłać korespondentów wojennych nie do Afganistanu czy Iraku, lecz do własnej portierni, tańcząca z różą w zębach posłanka pozbawiła parafię zakolegowanego księdza, pan prezydent wybrał na dzień tanecznego debiutu dzień żałoby, a na dobitkę nie będziemy mieli odstraszającej tarczy, duet bliźniaków wystarczy.

Polityka 40.2009 (2725) z dnia 03.10.2009; Groński; s. 105