Archiwum Polityki

Armia Rebego

Jest 28 Cheszwan 5770 r., za kwadrans rozpoczyna się doroczna kolacja na cześć 4 tys. shluchim – wysłanników chasydzkiej organizacji Chabad Lubawicz.

Przed gmachem Armery Hall kłębi się brodaty, odziany w czarne kapoty tłum. Dookoła światła policyjnych radiowozów, uzbrojeni po zęby żołnierze sił specjalnych i agenci w cywilu. Malutki kawałek Brooklynu wokół Union Street, Bedford Avenue i Eastern Parkway to tego wieczoru jedno z najlepiej strzeżonych miejsc w Stanach Zjednoczonych.

Po chwili morze czarnych chasydzkich kapeluszy wlewa się do zastawionej stołami hali. Białe obrusy, lśniąca zastawa, rzędy telebimów.

Polityka 51.2009 (2736) z dnia 19.12.2009; Świat; s. 128