Archiwum Polityki

Dla każdego coś starego

Muzyka dawnych gwiazd wciąż żyje. Przynajmniej w lipcu i sierpniu w Strzelinku pod Słupskiem. Na coraz ambitniejszym międzynarodowym zlocie legend rocka.
Najpierw powstał ośrodek rekreacyjny Dolina Charlotty. Potem w 2007 r. jego właściciel Mirosław Wawrowski wybudował na terenie ośrodka amfiteatr i od razu zorganizował pierwszą w tym miejscu imprezę muzyczną Święto Legendy, na której zagrał m.in. Ray Wilson, były wokalista grupy Genesis. W następnym roku przyjechali tu Maggie Reilly, Chris Norman i Bonnie Tyler, a impreza zmieniła nazwę na Festiwal Legend Rocka. W 2009 r. zaskoczyła gwiazdorską ofertą. Zagrali m.in. Slade, T. Rex, Nazareth, Wishbone Ash, The Yardbirds, Focus, Budgie i Arthur Brown. Niektórzy w składach mocno odbiegających od tych z czasów świetności, ale za to z tymi samymi przebojami.

Wawrowski mówił wtedy POLITYCE, że robi to wszystko z powodów osobistych i generacyjnych: na takiej bowiem muzyce się wychował i wie, że ludzie z jego pokolenia – podobnie jak on sam – wciąż tę muzykę kochają. Ograniczenia generacyjne okazały się czysto umowne, bo w sierpniu zeszłego roku w Dolinie Charlotty znalazła się publiczność w różnym wieku, trochę jak na megakoncertach Rolling Stonesów – stąd hasło, które teraz będzie towarzyszyć festiwalowi: „Muzyka łączy pokolenia”.

Weterani w natarciu

Wymyślona przez Wawrowskiego impreza nie jest festynem, gdzie obowiązkowo występują reprezentanci muzycznej komercji i telewizyjnej rozrywki, co ma się podobać wszystkim – bo muzyka, która w amfiteatrze w Strzelinku ma łączyć pokolenia, lokuje się dość daleko od głównych nurtów współczesnego popu. Chodzi o rock z przełomu lat 60. i 70. Ten ma dość kultowy odbiór na całym świecie.

Rock progresywny, hard rock czy tzw. klasyka rockowa w wykonaniu takich zespołów jak Colosseum, Yes, Uriah Heep, Deep Purple obecne są choćby na Arrow Rock Festival w holenderskim mieście Nijmegen czy na Tiana Prog Fest w Barcelonie.

Polityka 27.2010 (2763) z dnia 03.07.2010; Kultura; s. 54
Reklama