Archiwum Polityki

Łowisko numer 707

Kiedy strażacy wyciągali z wody ciało, tuż obok kąpano się w najlepsze. Nikomu nie przeszkadzało, że utonął człowiek.
Staw Szyb Marcina między Świętochłowicami i Rudą Śląską to nie żaden piękny akwen, który aż kusi, żeby wejść do wody, zanurzyć się powoli, poczuć miły chłód, beztroskę, swobodę. To typowe pokopalniane oczko wodne, między Drogową Trasą Średnicową i torami magistrali kolejowej. Z jednej strony nasyp, dzikie wysypisko śmieci, z drugiej pokopalniane odpadki, żużel, kawałki betonu. Staw widać z deteeśki, jak się tu mówi, i z pociągu, ale dojść i dojechać tu trudno, trzeba znać drogę.

Polityka 31.2010 (2767) z dnia 31.07.2010; Ludzie i obyczaje; s. 92