Archiwum Polityki

Co wolno harcerzowi

Za moich czasów pojęcie „harcerzyk” oznaczało szklankę z, pół na pół, czystą wódką i sokiem grejpfrutowym. Na tym jednak kończy się moja sympatia do skautów. Nie lubię harcerstwa, gdyż czuję odrazę do wszelkich organizacji paramilitarnych, umundurowanych, z obowiązkowym nożem przy pasku, nacjonalistyczną ideologią wszczepioną już od zarania przez barona i generała Baden-Powella w zanadrzu, infantylnymi „sprawnościami”, rangami, ogniskami płonącymi w lesie etc. Moja niechęć jest jednak o tyle potulna, iż dopóki owe harcerzyki zdobywają sprawności wydry czy tropiciela śladów, nic mnie to nie obchodzi.

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Stomma; s. 97