Archiwum Polityki

Welcome to Kalashaland

W dolinie Swat trwa ofensywa armii pakistańskiej przeciw talibom. W Islamabadzie wybucha hotel Marriott. Tymczasem w dolinach gór Hindukuszu lud Kalaszy wiedzie pozornie spokojny żywot.
Mała tabliczka na drzewie przy drodze, wzdłuż której ciągnie się bazar opanowany przez muzułmańskich sklepikarzy, reklamuje Kalash House. Kierowca zatrzymuje się przy niej z oporami. To wieś Brun w dolinie Bumboret.

Iszpata baba, iszpata baja (Witaj siostro, witaj bracie)wołają mijane kobiety w czarnych, kolorowo wyszywanych sukniach i bardzo zdobnych, wyszywanych kolorowymi koralikami i muszelkami nakryciach głowy. Wyciągają na powitanie rękę, mocno ściskają dłoń, czasem ją całują. Pokazują na jeden z drewniano-kamiennych domów, budowanych tarasowo na stromym stoku, w którym Butu prowadzi kalaski hotelik, jeden z nielicznych pośród wielu muzułmańskich.

Przygoda Butu z hotelarstwem zaczęła się przypadkowo. Dwadzieścia lat temu japońska podróżniczka i fotografka dotarła tu jadąc Jedwabnym Szlakiem do Europy.

Polityka 10.2010 (2746) z dnia 06.03.2010; Ludzie i obyczaje; s. 102
Reklama