Mężczyzna w sidłach stereotypów

Zimni sprawcy
Dlaczego mężczyźni twardo chcą być twardzielami, a przynajmniej za nich uchodzić
Agresywne i ryzykowne zachowania sprowokowane zakwestionowaniem męskości są częste zwłaszcza wśród członków tzw. kultur honoru.
Getty Images

Agresywne i ryzykowne zachowania sprowokowane zakwestionowaniem męskości są częste zwłaszcza wśród członków tzw. kultur honoru.

Monthy Python, „A teraz coś z zupełnie innej beczki”, film z 1971 r.
Mary Evans Picture Library/EAST NEWS

Monthy Python, „A teraz coś z zupełnie innej beczki”, film z 1971 r.

Jeżeli w wyszukiwarce internetowej wpiszemy hasło „kobiety i mężczyźni”, otrzymamy (w czasie poniżej pół sekundy) około 2,5 mln wpisów w języku polskim. Po pobieżnej lekturze można odnieść wrażenie, że kobiety i mężczyźni stanowią dwa odrębne gatunki i że porozumienie między nimi jest niemożliwe bez wynajęcia biegłego tłumacza. Jak niejednokrotnie piszemy na łamach tego (i poprzedniego) wydania „Ja My Oni”, badania psychologiczne pokazują, że choć różnice między płciami istnieją, nie są one zbyt duże. Świadczą o tym wyniki tzw. metaanaliz, w których dokonuje się przeglądu licznych badań na dany temat. Największe różnice dotyczą zdolności motorycznych, postaw wobec seksu, poziomu agresywności, jak również funkcjonowania społecznego. Małe lub zupełnie pomijalne wiążą się ze zdolnościami (np. matematycznymi, językowymi) oraz osobowością.

Ta wiedza nie przeszkadza jednak w utrzymywaniu się stereotypów męskości i kobiecości. Czyli przekonań, jakie cechy są „prawdziwie męskie”, a jakie „typowo kobiece”.

Na czym opierają się stereotypy płciowe? W psychologii społecznej wyróżnia się dwa podstawowe wymiary, wedle których człowiek ocenia inne osoby. Pierwszy z nich to tzw. wspólnotowość, czyli skłonność do działania na rzecz cudzego interesu. Drugi to sprawczość, czyli umiejętność działania na rzecz osiągnięcia własnych celów. Cechy takie, jak ciepło, lojalność, szczerość, są związane z wymiarem wspólnotowości. Z kolei inne, jak np. mądrość, inteligencja, odwaga, są związane silnie z wymiarem sprawczości. Badania prowadzone przez Alice Eagly z Northwestern University wskazują, że stereotyp kobiecości jest zdominowany przede wszystkim przez wymiar wspólnotowości. Kobiety postrzegane są jako ciepłe, ale niekoniecznie kompetentne. Z kolei stereotyp męskości, jak pokazują badania Petera Glicka z Lawrence University (USA) prowadzone w ponad 16 krajach świata, daje się sprowadzić do takiej oto etykiety: zły, ale odważny. Mężczyźni nie są postrzegani jako szczególnie ciepli i – w powszechnej opinii – nie kierują się w swoich działaniach dobrem innych. Przypisuje się im za to większą kompetencję i sprawczość niż kobietom.

Stereotypy, oczywiście, mogą wpływać na ludzkie zachowania. Tak też częstokroć się dzieje. I kobiety, i mężczyźni starają się tak postępować, by było to zgodne ze społecznymi oczekiwaniami co do ich roli, i unikać zachowań związanych z płcią przeciwną. Bywa to również wymuszane przez najbliższe otoczenie.

Co daje bycie „prawdziwym mężczyzną”

Stereotyp męskości wydaje się na pierwszy rzut oka o wiele bardziej pozytywny niż stereotyp kobiecy. I rzeczywiście, badania wskazują, że postępowanie zgodne ze stereotypem męskości jest potencjalnie korzystne dla mężczyzn, szczególnie tych z niską samooceną. Jeden z ojców europejskiej psychologii społecznej Henri Tajfel wysunął teorię, wedle której silne identyfikowanie się z grupą może stać się źródłem kompensacji: jestem nieudacznikiem, ale przynależę do grupy (np. narodu, kibiców drużyny sportowej, mieszkańców miasta), która odznaczyła się pozytywnie w historii. Grupą taką mogą być również mężczyźni.

Tezę tę wspierają badania Joela Wonga – naukowca zajmującego się doradztwem psychologicznym – nad zawodnikami futbolu amerykańskiego, jednego z najbardziej męskich sportów świata. Badani gracze mieli ocenić, na ile dopuszczalne jest zachowanie niemęskie, czyli płacz po przegranych zawodach. Większą akceptację tego typu zachowań przejawiły osoby o wyższym poziomie indywidualnej samooceny.

Stereotyp męskości, przypomnijmy, wysycony jest przede wszystkim cechami sprawczymi, wskazującymi na zdolność do przeprowadzenia danego działania. A na posiadaniu takich cech – jak pokazuje szereg badań z psychologii społecznej – opiera się właśnie nasze mniemanie o sobie. Działania innych oceniamy poprzez to, czy są moralne czy nie. Działania własne oceniamy ze względu na to, czy są skuteczne.

Odstępstwo od ideału męskości może więc silnie wpływać na samoocenę. Zakwestionowanie męskości jest niejako tożsame z odmówieniem krytykowanej osobie kompetencji. W badaniach Joe Vandello z Uniwersytetu Południowej Florydy mężczyźni zostali poproszeni o publiczne wykonanie typowych kobiecych czynności, np. zaplatanie warkoczy manekinowi czy posmarowanie rąk pachnącym kremem (ble, ohyda!). Ci, którzy to uczynili, zachowywali się potem bardziej agresywnie lub ryzykownie, np. podejmowali śmiałe decyzje finansowe.

Tożsamość męska stanowi zatem pewnego rodzaju zasób, który może być łatwo utracony i który wart jest obrony.

Próba zachowania męskości jako zasobu stoi za negatywnymi reakcjami mężczyzn wobec homoseksualistów. Geje postrzegani są jako osobniki kobiece. Nazwanie mężczyzny „pedałem” oznacza jednoczesne zakwestionowanie jego statusu i kompetencji. Co więcej, jak pokazują badania Christophera Hunta z Uniwersytetu w Sydney, tendencja ta utrzymuje się nawet wśród homoseksualistów. U badanych gejów wzbudzano przekonanie (przy pomocy spreparowanych wyników fikcyjnego testu osobowości), że są oni nieprzeciętnie męscy lub kobiecy. Okazało się, że osoby, u których wzbudzono przeświadczenie o „kobiecości”, deklarowały potem niższą chęć spotkania się i niższy poziom sympatii do geja równie „zniewieściałego”. Nie wpływało to natomiast na ich postawy wobec geja „męskiego”.

Agresywne i ryzykowne zachowania sprowokowane zakwestionowaniem męskości są częste zwłaszcza wśród członków tzw. kultur honoru. To społeczności, w których panuje przekonanie, że mężczyźni powinni za wszelką cenę bronić swojego imienia. Typowym i najdokładniej przebadanym przykładem kultury honoru jest południe Stanów Zjednoczonych. Badania Dova Cohena z Uniwersytetu Illinois pokazują, że przedstawiciele owych kultur nie tylko reagują agresywnie na zniewagi i prowokacje, ale nawet sytuacje dwuznaczne interpretują jako skierowane przeciwko nim. Np. oceniali potrącenie ich przez innego mężczyznę: czy wynikło to ze świadomej intencji czy z przypadku. Częściej wskazywali na świadomy zamysł.

Jednocześnie ciągłe próby zachowania męskości okupywane są przez nich większym stresem. O wiele łatwiej również jest zanegować ich męskość.

Wykształcenie norm zgodnych z kulturą honoru jest bardziej prawdopodobne wśród mężczyzn o niższej pozycji, którzy są szczególnie narażeni na zniewagi i prześladowania. Reakcje agresywne są dla nich jedynym dostępnym sposobem podwyższenia własnej samooceny i odzyskania poczucia kontroli nad zagrażającą sytuacją.

Czym grozi bycie „prawdziwym mężczyzną”

Niektóre zachowania ryzykowne zgodne ze stereotypem męskości nie mają na celu polepszenia własnej sytuacji – raczej służą udowodnieniu męskości w oczach innych. Nie jest chyba przypadkiem, że to mężczyźni stanowią 87 proc. zdobywców Nagrody Darwina – wyróżnienia przyznawanego pośmiertnie osobom, które – jak to się sarkastycznie określa – przyczyniły się długofalowo do przetrwania naszego gatunku poprzez wyeliminowanie swoich genów. Fakt ten stał się podstawą do stworzenia (nie do końca poważnej) Teorii Samczej Głupoty – opublikowanej na łamach „British Medical Journal”, jednego z lepszych czasopism medycznych na świecie.

Hołdowanie stereotypowi tradycyjnej męskości wydaje się mieć również negatywne konsekwencje dla zdrowia psychicznego. Wskazują na to analizy wspominanego już Joela Wonga, który poddał analizie ponad 78 badań z zakresu psychologii klinicznej. Okazuje się, że takie stereotypowo męskie cechy, jak dążność do panowania nad kobietami, kontrola i powstrzymywanie się przed okazywaniem emocji oraz poleganie przede wszystkim na sobie, są związane (chociaż niezbyt silnie) z zaniżoną samooceną oraz symptomami depresji.

Ciekawy wniosek przyniosły też badania psychologa społecznego Christophera Burrisa: mężczyźni, którzy postrzegają siebie jako odbiegających od ideału męskości, istotnie częściej przejawiają symptomy depresji. Takiego związku między samooceną a depresją nie obserwuje się natomiast w przypadku kobiet.

Uleganie tradycyjnemu stereotypowi męskości zmniejsza chęć szukania profesjonalnej pomocy psychologicznej. „Prawdziwy mężczyzna” cierpi więc w milczeniu aż do samego końca. Efekt ten może choć częściowo wyjaśniać obserwowaną stale dysproporcję w liczbie mężczyzn i kobiet, którzy popełniają samobójstwo. W Polsce relacja ta wynosi około 5,7 do 1.

Postępowanie zgodne ze stereotypem męskości może być również wywoływane przez otoczenie. Badania pokazują, że mężczyźni (i kobiety) są podatni na swego rodzaju manipulację, czyli tzw. aktywizacje stereotypów. Badania Anne Koenig z Northwestern University pokazują, że jeżeli poprosi się mężczyzn o interpretacje zachowań niewerbalnych, ale przypomni im się wcześniej, że jest to umiejętność typowo kobieca, zaczynają oni odpowiadać istotnie gorzej niż w warunkach neutralnych. Wzbudzenie stereotypu męskości zaburza więc naturalny poziom funkcjonowania tych zdolności u mężczyzn.

Dlaczego „prawdziwemu mężczyźnie” więcej wolno

Paradoksalnie aktywowanie stereotypu męskości i związana z tym porażka nie muszą wcale jednak wiązać się z obniżeniem męskiej samooceny. A poniesienie porażki w dziedzinie „kobiecej” jest postrzegane przez innych wręcz jako dowód męskości.

Mężczyźni w ogóle mają generalnie łatwiej, jeżeli chodzi o funkcjonowanie stereotypów. Pomimo wyobrażeń na temat tego, jaki powinien być męski mężczyzna, wolno im od tego stereotypu odchodzić bez szkód dla własnego wizerunku. Mężczyźnie wolno zachowywać się w sposób ujawniający wspólnotowość, czyli lojalność, empatię, troskę o innych. Natomiast ujawnienie przez kobietę nadmiernej sprawczości sprowadza na nią krytykę.

A tak w ogóle to z biegiem lat stereotypy płciowe słabną. Wielu badaczy mówi o zjawisku stopniowego ich blaknięcia. Dlaczego tak się dzieje? Jednym z powodów jest zmniejszająca się różnica statusu między kobietami i mężczyznami. To prawda, że w żadnym z krajów świata nie ma pełnej równowagi ekonomicznej między płciami, jednak jest dzisiaj lepiej niż np. 50 czy 100 lat temu.

A za część stereotypów płciowych odpowiada właśnie nierówność statusu. Ekonomista behawioralny z Uniwersyetu w San Diego Uri Gneezy pokazał np., że wśród grupy etnicznej Khasi – jednego z nielicznych społeczeństw świata, gdzie kobiety pełnią przywództwo ekonomiczne – stereotypy płciowe są odwrócone. To kobiety cechuje tu większa rywalizacyjność i skłonność do ryzyka.

W świecie zachodnim zmniejsza się liczba sytuacji, w której jesteśmy postrzegani przez naszą rolę płciową. Czy jednak można je wyeliminować całkowicie? Nie, bo płeć jest jedną z najłatwiej aktywizowanych w ludzkim umyśle zasad klasyfikacji drugiego człowieka. Jednocześnie jednak warto pamiętać, że to, co dokładnie znaczy bycie mężczyzną lub kobietą, zależy od każdego z nas i że nie warto tu nadmiernie ulegać społecznej presji. Zwłaszcza jeśli człowiekowi z tymi powszechnymi wyobrażeniami nie po drodze.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną