Neurotyzm: jak sobie z nim radzić

W gabinecie luster
Jak widzi siebie neurotyk, a jak człowiek wolny od tej cechy.
Osobowość wyznacza sposób, w jaki ludzie patrzą na siebie samych, ale jednocześnie własny obraz jest podporą osobowości.
Mirosław Gryń/Polityka

Osobowość wyznacza sposób, w jaki ludzie patrzą na siebie samych, ale jednocześnie własny obraz jest podporą osobowości.

Każdy codziennie staje przed lustrem. I rzeczywistym, i symbolicznym – samoświadomości. Samoświadomość to poczucie własnego istnienia, rozumienie doświadczanych aktualnie doznań, emocji, potrzeb czy myśli. Możliwość uzmysłowienia sobie i oceny własnych możliwości czy ograniczeń. Umiejętność koncentracji uwagi na wybranych aspektach siebie. Jej obecność bada się w psychologii eksperymentalnie właśnie za pomocą tak zwanego testu lustra. Na ciele człowieka umieszcza się jakiś charakterystyczny element i jeśli badany, widząc swoje odbicie, dotyka oznaczonej części ciała, uznaje się, że jest w stanie dostrzec siebie jako indywidualną jednostkę, odmienną od innych.

Figura, jaką człowiek spostrzega i interpretuje, ma pewien kształt, jest bliżej lub dalej od innych ludzi i obiektów, bardziej lub mniej podobna do tego co wokoło. Jej barwa ma określone nasycenie. Ma kontur, który mniej lub bardziej wyraźnie oddziela ją od tła. Ma wreszcie tło. To, w jaki sposób ludzie postrzegają sami siebie, zależy od tego, jacy są oraz w jakim środowisku funkcjonują. Innymi słowy, wpływają na to zarówno cechy osobowości, jak i doświadczenie życiowe.

Osobowość wyznacza sposób, w jaki ludzie patrzą na siebie samych, ale jednocześnie własny obraz jest podporą osobowości. Ja zapewnia człowiekowi trwałość i powtarzalność zachowań i działań. Pozwala na zintegrowanie wiedzy o sobie, jest źródłem oceny własnych możliwości. Sposób, w jaki odbiera się siebie samego, jest ważnym czynnikiem samoakceptacji. I podstawowym źródłem motywacji, zwłaszcza w działaniach na rzecz podtrzymania i rozwoju własnej osoby.

Antypatia

Własne Ja jest dla człowieka niezwykle ważnym obiektem spostrzegania. Wydaje się, że w wyniku rozwoju mobilnych technologii staje się jeszcze ważniejsze. Bo luster, które w naturalny sposób wzbudzają uwagę skierowaną na siebie samego, jest coraz więcej. Ludzie dostają dopaminowego kopa za każdym razem, gdy ktoś polubi ich zdjęcie na Facebooku lub pozostawi pod nim przychylny komentarz. Emocje, jakie pojawiają się wokół Ja, są zwykle bardzo intensywne. Dlatego też spostrzeganie siebie samego jest w tak istotny sposób modyfikowane przez te cechy osobowości, które decydują o ludzkiej emocjonalności, a zwłaszcza o intensywnych wahaniach w jej zakresie. Jak dotąd psychologowie wykazali, że osoby stabilne emocjonalnie, w odróżnieniu od nadwrażliwych, lękowych i słabo regulujących swoje emocje neurotyków, zachowują pozytywny wizerunek siebie. W ramach cech osobowości neurotyzm to właściwość kluczowa. Osoby z jego wysokim poziomem częściej przeżywają negatywne emocje, takie jak lęk czy poczucie winy. Częściej też uruchamiają negatywne myśli podtrzymujące złe samopoczucie. Innymi słowy: w odróżnieniu od osób stabilnych emocjonalnie traktujących stres zadaniowo, niejako pławią się w swoim złym samopoczuciu i robią wszystko, aby z niego nie wyjść. Z badania Gro Hilde Ramsdal z Harstad University College z 2008 r. wynika, że osoby wysoko neurotyczne negatywnie interpretują swoje kompetencje, zwłaszcza w kontekście trudnych zadań, oraz nie lubią siebie. Zatem dość często mylnie twierdzą, że czegoś nie potrafią, a myśli dotyczące siebie wzbudzają w nich negatywne emocje, takie jak lęk, smutek. Cechy związane z pozytywną emocjonalnością, warunkujące częste przeżywanie radości czy zachwytu, takie jak ekstrawersja, ugodowość, otwartość na nowe doświadczenia czy sumienność, współwystępują z bardziej pozytywnym wizerunkiem siebie, zarówno w zakresie oceny własnych kompetencji, jak i w zakresie związanych z Ja emocji.

Wyraźne różnice w zakresie percepcji siebie ujawniają się już w okresie młodzieńczym. W badaniu przeprowadzonym przez badaczy Renato Carvalho Rosa F. Novo z Universidade de Lisboa wysoko neurotyczne nastolatki oceniały siebie jako mniej inteligentne, atrakcyjne fizycznie, popularne oraz istotnie mniej szczęśliwe niż ich rówieśnicy charakteryzujący się stabilnością emocjonalną.

Tak zwane kryzysy rozwojowe, których pojawianie się w życiu człowieka jest czymś naturalnym, są okresem szczególnym dla widzenia Ja. Ten w okresie nastoletnim to przede wszystkim ogrom wątpliwości dotyczących tego, kim człowiek jest, jakie wartości są dla niego ważne, do czego zmierza. Uwarunkowana osobowością duża wrażliwość emocjonalna ten kryzys zaostrza, a wizerunek staje się często dramatycznie niewyraźny. Stąd typowy dla tego okresu bunt i zagubienie.

Bladość

Percepcja siebie polega przede wszystkim na dokonywaniu porównań. Siebie z innymi. Tego, jaki człowiek jest (Ja realne), z tym, jaki chciałby być (Ja idealne), albo jaki być powinien (Ja powinnościowe). Z racji swojej wyjątkowej wrażliwości osoby wysoko neurotyczne mają tendencję do reagowania intensywnymi, negatywnymi emocjami na sytuacje, w których dostrzegają różnice. Badania Wendy Thomson z University of Bristol opublikowane w 2016 r. wskazują, że dostrzeganie przez neurotyków swojej odmienności od innych jest jedną z głównych przyczyn ich kłopotów. Innymi słowy, blada figura neurotyka, która dość często pada na kolorowe tło, jakimi są inni ludzie, wydaje się gorsza, co wzbudza lęk i przygnębienie. Chroniczność tego doświadczenia, podtrzymywana regularnie za pomocą mediów społecznościowych, kultu doskonałości i perfekcjonizmu, skutkuje depresją. Bo przecież inni są mądrzejsi, piękniejsi i zaradniejsi. Wendy Thomson sugeruje nawet, iż łatwość w dostrzeganiu rozbieżności Ja–inni może być kluczową cechą neurotyzmu, odpowiedzialną za jego powiązania z psychopatologią.

Inny aspekt wysokiego poziomu neurotyzmu to nieprawidłowa identyfikacja standardu dotyczącego tego, jakim człowiek chciałby być. Według zespołu badaczy kierowanego przez Louisa Wasylkiewa z Mount Allison University neurotycy są niezwykle wrażliwi na odmienność Ja realnego od wyznaczonych sobie standardów, które zwykle są niemożliwe do realizacji. W eksperymencie opisanym przez nich w 2010 r. w „Journal of Personality” połowa badanych opisywała swoje Ja realne, druga zaś połowa – dodatkowo także swoje Ja idealne. Analiza wyników wskazała na wyraźny spadek nastroju u biorących udział w badaniu neurotyków. Zadanie polegające na opisaniu przez nich także swojego Ja idealnego dodatkowo pogłębiało przygnębienie i uogólniony lęk oraz negatywistyczne myślenie o sobie. Jak pisze o neurotykach Karen Horney, wielką rolę w kształtowaniu negatywnego wizerunku siebie odgrywa u nich wyobraźnia. Ona zastępuje realne działanie. Ona podsyca jednocześnie dążenie do perfekcji, nienawiść i pogardę wobec siebie. W wyobraźni odbywają się przecież antycypacje możliwych niepowodzeń.

Brzydota

Kult młodości oraz rygorystyczne spoglądanie na figurę ma implikacje w obsesyjnym przyglądaniu się własnemu ciału. Jak tu wypadają neurotycy? Okazuje się, że cecha ta ma szczególnie negatywny wpływ na kształtowanie się tzw. Ja fizycznego. Nie chodzi wyłącznie o bycie w formie, ale poczucie komfortu we własnym ciele. Ciała ludzkie to ważny element ich Ja, jego obudowa. Dlaczego zatem nie dbać o nie jak najlepiej? Karmić, nawadniać, utrzymywać w zdrowiu? Nie chodzi tylko o ćwiczenia i zdrową dietę, ale zrozumienie swojego organizmu, odpowiadanie na jego potrzeby. Ciekawych danych dostarczają badania aplikacyjne opublikowane w 2013 r. w „Scandinavian Journal of Psychology” przez zespół kierowany przez Viren Swami z University of Westminster. U ponad 2 tys. biorących udział w tym badaniu kobiet weryfikowano, jak poczucie rozbieżności pomiędzy rzeczywistym i idealnym obrazem własnego ciała wpływa na jego akceptację i związane z tym emocje. Co zaskakujące, sam fakt dokonania porównania (a nie jego efekt) skutkował u kobiet z wysokim poziomem neurotyzmu negatywnym wizerunkiem własnego ciała, ale brakiem motywacji, by wpłynąć na własny wygląd fizyczny. Dominuje więc u nich myślenie: jestem brzydsza i nie mogę nic z tym zrobić.

Naprawa

Czy neurotyk może użyć jakiegoś mechanizmu radzenia sobie, który uchroni go przed negatywizmem i w efekcie depresją? Naukowcy niemal jednogłośnie twierdzą, iż bufor ochronny może stanowić tu Mindfulness, czyli uważność. Pojęcie to, spopularyzowane przez Jona Kabata-Zinna z University of Massachusetts, rozumiane jest jako szczególny rodzaj świadomej i nieosądzającej uwagi skierowanej na bieżącą chwilę, w tym także na własne procesy psychiczne. Często bywa to opisywane jako „myślenie o własnym myśleniu”, a psychologowie dość zgodnie twierdzą, że pozwala na głębsze poznanie swoich nawykowych wzorców myślenia, odczuwania i działania. Jak wskazują badania przeprowadzone przez Mario Wenzel i jego współpracowników z Johannes Gutenberg-Universität Mainz, jej brak odpowiada aż w jednej czwartej za związek neurotyzmu z negatywnym myśleniem o sobie i rzeczywistości. Zindel Segal, Mark Williams i John Teasdale w 2002 r. pisali, że „w praktyce uważności przedmiot skupienia uwagi danej osoby jest otwarty na przyjęcie wszystkiego, co wkracza w doświadczenie, jednocześnie obecna jest postawa zaciekawienia, pozwalająca danej osobie badać to, co się pojawia, bez wpadania w automatyczne osądy i reagowanie”. Ta umiejętność umożliwia więc neurotykom oderwanie się od charakterystycznych dla nich automatyzmów w myśleniu o sobie. Pomaga także w kształtowaniu w obrębie ego silniejszego Ja obserwującego (a nie oceniającego), pozwalającego na „zwykłe” postrzeganie myśli, bez karmienia ich lub zwalczania; uświadomienie sobie faktu tymczasowej natury wrażeń i uczuć, które spontanicznie pojawiają się w głowie. Tym samym osoba praktykująca uważność mniej identyfikuje się z treściami będącymi efektem samoobserwacji. Patrzy na ich bieg, tak jakby patrzyła na płynący potok, ale nie pływa w nim i nie walczy z jego wartkim nurtem.

Sympatia

A jacy ludzie siebie lubią, mają pozytywny obraz siebie i wysokie poczucie wpływu na własne Ja? W potocznym myśleniu zwykle pojawia się tu perspektywa społeczna, wspólnotowa. Człowiek zwykle uważa, że lubi siebie za wyjątkowy stosunek do innych, za dobroć, życzliwość, chęć niesienia pomocy. Jak się jednak okazuje, wysoką samoocenę zawdzięcza przede wszystkim przekonaniom o własnej efektywności, idącej w parze z wysoką potrzebą osiągnięć. Motywacja osiągnięć jako cecha osobowościowa jest rozumiana jako względnie stała potrzeba wykonywania czynności tak szybko i dobrze, jak to jest tylko możliwe, w celu osiągnięcia bądź przekroczenia wysokich standardów.

Jak wskazują badania prowadzone w psychologii już od dziesięcioleci, motywacja osiągnięć i postawa sprawcza współwystępują z pozytywnym wizerunkiem siebie. Ale czy zawsze? Nie. Tu także obowiązują pewne warunki. Osoby z silną potrzebą osiągnięć odbierają siebie pozytywnie przede wszystkim wtedy, kiedy angażują się w osiąganie celów osiągalnych, realistycznych i o umiarkowanej trudności. One bowiem ułatwiają pozyskiwanie wzmocnień, bo z dużym prawdopodobieństwem prowadzą do sukcesu. Zachęcone częstymi powodzeniami osoby chętnie podejmują się nowych zadań. Ponadto ludzie charakteryzujący się silną potrzebą osiągnięć są otwarci na informacje zwrotne, co stanowi jeden z podstawowych wyznaczników rozwoju osobistego. Nie traktują ich jako ataku na własną osobę.

Dość mocno ugruntowane jest w psychologii także przekonanie, że im wyższa potrzeba osiągnięć, tym wyraźniejsza i bardziej jednoznaczna koncepcja siebie. Zależność ta bywa także odwracana – im bardziej spójny i jednoznaczny wizerunek Ja, tym wyższa potrzeba osiągnięć. Zmienne te wydają się silnie współzależne i wzajemnie siebie wzmacniają. Wydaje się, że ich kształtowanie zawsze musi iść ze sobą w parze.

Zysk

Co zyskuje osoba z wysoką potrzebą osiągnięć i pozytywnym wizerunkiem siebie? Niemiecki psycholog Heinz Heckhausen wyodrębnił w swoim klasycznym modelu dwa podstawowe czynniki motywacyjne, które kierują ludzkim działaniem: nadzieję na sukces i lęk przed porażką. Osoba znająca swoją wartość częściej doświadcza nadziei na sukces, która ma większe znaczenie w procesie motywacyjnym niż lęk przed niepowodzeniem. Ci, których motywuje nadzieja na sukces, potrafią czerpać przyjemność z wyzwań. Te same wyzwania dla osób motywowanych lękiem przed porażką wydają się czasami niemożliwe do osiągnięcia. Inne badania, na przykład te prowadzone przez Josepha Ferrari, Edwarda Stevensa, Raymonda Leglera i Leonarda Jasona, dowodzą, że osoby motywowane nadzieją bardziej lubią siebie samych oraz chętniej nawiązują przyjaźnie z podobnymi do siebie.

Na drodze pomiędzy wysoką potrzebą osiągnięć a pozytywnym wizerunkiem siebie stoi jeszcze jedna z kluczowych kompetencji zależna od cech osobowości – zdolność samoregulacji, czyli kierowania sobą, swoją odpornością na pokusy i wytrwałością w działaniu. Wewnętrznie umiejscowione poczucie kontroli powoduje, że człowiek poddaje się kontroli wewnętrznej – trwa przy swoich celach i utrzymuje jednoznaczny wizerunek siebie pomimo piętrzących się pokus. Ludzie pozbawieni wewnętrznych mechanizmów samokontroli zapisują się na siłownię, a za chwilę na jogę, ulegają reklamie i dość często zmieniają zdanie. Taka postawa skutkuje dramatycznymi wahaniami obrazu siebie. A z powodu niskiego poczucia własnej wartości trudno zaufać sobie i swoim potrzebom. I tak koło się zamyka. Do sukcesu potrzebna więc jest wysoka potrzeba osiągnięć, pozostająca w związku z pozytywnym wizerunkiem siebie oraz umiejętność zarządzania swoimi emocjami, odporność na frustracje i kontrolowanie motywacji.

Elastyczność

Pozytywnemu wizerunkowi siebie sprzyja emocjonalna równowaga, wysoka potrzeba osiągnięć, dobry poziom kompetencji w zakresie samokontroli. Wszystko to daje realne poczucie wielkich możliwości. Je także już w psychologii nazwano: sprężystością psychiczną. Jest ona szczególnie ważna w sytuacji zmagania się z głębokim kryzysem emocjonalnym czy wydarzeniami o charakterze traumatycznym. Użycie w kontekście tych cech właśnie takiego, a nie innego terminu ma głębokie znaczenie. Ja osób sprężystych psychicznie jest elastyczne i łatwo dostosowuje się do trudnych wymagań środowiskowych. Cecha ta umożliwia odzyskiwanie pierwotnej postaci własnego wizerunku siebie, kiedy np. dochodzi w życiu do sytuacji traumatycznych. Osoba sprężysta psychicznie jest w stanie nadać sens wydarzeniom trudnym, wpisać je w historię własnego życia, a dzięki temu odbudować tak ważne dla siebie poczucie bezpieczeństwa. Udowodniła to w swoich badaniach m.in. Barbara Fredrickson. Wykazała ona między innymi, że Ja osób sprężystych psychicznie jej dla nich źródłem pozytywnych emocji, mimo doznanych kryzysów. Innymi słowy, doświadczenie wypadku czy choroby nie psuje u tych osób wizerunku siebie, a raczej go wzmacnia. One nadal siebie lubią, co nie pozostaje bez znaczenia dla uruchamianych strategii radzenia sobie w sytuacji kryzysu. To właśnie emocje pozytywne są wykorzystywane przez osoby o wysokim poziomie sprężystości psychicznej jako aktywny czynnik prowadzący do wzrostu potraumatycznego, rozumianego jako wszelkie efektywne próby poradzenia sobie z następstwami skrajnie traumatycznych wydarzeń życiowych. Emocje pozytywne pomagają oderwać się od negatywnych doświadczeń i powrócić do równowagi bez uszczerbku dla myślenia o sobie samym.

Cechy osobowości człowieka są dla niego lustrem nie zawsze pozwalającym realnie samoocenić. Formowanie dojrzałego obrazu siebie oznaczać może także realną, świadomą pracę nad rozwijaniem dobrego, pozytywnego myślenia o sobie, optymistycznego nastawienia do siebie, a także uczenia się aprobaty i akceptacji siebie takiego, jakim się jest oraz lepszego rozumienia swoich słabych i silnych stron.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną