Ja My Oni

Trawopodobni

Osiągnąć wyższy poziom psychicznej odporności

Denys Nevozhai / Unsplash
Jak wypracować w sobie odporność wobec przeciwności losu.
Hansonowie uważają, że aby rozwinąć jakąś zdolność psychiczną, której deficyt człowiek sobie uświadamia, należy często ją praktykować, choćby w formie ćwiczeń.Mirosław Gryń/Polityka Hansonowie uważają, że aby rozwinąć jakąś zdolność psychiczną, której deficyt człowiek sobie uświadamia, należy często ją praktykować, choćby w formie ćwiczeń.
materiały prasowe

Nie da się przejść przez życie bez stresów, kryzysów, potknięć czy wręcz upadków. Można jednak dźwigać się z nich szybko albo wolno, z mniejszymi lub większymi bólem i urazami. Niektórzy ludzie są jak trawa odrastająca po każdym przycięciu, powstająca po przydeptaniu. Obronną ręką wychodzą z wielkich nieszczęść i traum. Innych podłamują drobiazgi – czyjeś krzywe spojrzenie, złe słowo, świadomość, że kogoś zawiedli, czemuś nie sprostali, nawet jeśli nie była to sprawa wielkiej wagi. Pękają, rozpamiętują, karmią się żalem, tracą energię, upadają na duchu. Tym trawopodobnym żyje się zdecydowanie łatwiej. A nazbyt kruchym, podatnym na zranienia, nawet jeśli mają wiele talentów i zalet, dużo sił zabiera wewnętrzna walka, stawianie siebie do pionu. I jeśli też osiągają dużo, dzieje się to sporym kosztem. Jest w ich życiu mniej słodkich, a więcej gorzkich chwil.

Rezyliencja – co to znaczy?

To, czego im brak, psychologowie nazywają rezyliencją. To obce, ale coraz częściej używane na gruncie psychologii słowo ma korzenie w łacinie, gdzie jego pierwowzór oznaczał odskoczyć, odbić się. Terapeuci, trenerzy rozwoju rozważania na temat rezyliencji opatrują niekiedy widokiem latarni morskiej na skale, którą atakuje rozszalałe morze. Ten obrazek może być mylący. Bo rezyliencja jest czymś innym niż twardość. Choć też część badaczy przypisuje twardości spory udział w tym, czy człowiek jest rezylientny. Jednak chodzi raczej o umiejętność elastycznego reagowania, adaptowania się w trudnych sytuacjach, radzenia sobie z przeciwnościami, stresami, o zdolność do szybkiego odzyskiwania nadwątlonych sił. Często jako zamienników rezyliencji używa się słów odporność albo sprężystość psychiczna. To nie jest zbroja, która chroni przed doświadczaniem negatywnych emocji. Raczej rodzaj szczepionki, która nie pozwala na to, by złe emocje paraliżowały, by na długo zatruwały życie.

To, że rezyliencja stała się modnym tematem, nie dziwi: żyjemy w czasach, które stawiają człowiekowi dużo wymagań. I stwarzają nowe przestrzenie, w których może on doznać zranienia (np. internetowy hejt). Odporność, najwcześniej doceniana bodajże przez psychologów sportu, nabiera coraz większego znaczenia z perspektywy zarówno pracodawców, jak i pracowników. Przybywa badań, teorii i publikacji na ten temat. Rick i Forrest Hansonowie, ojciec i syn, autorzy świeżo wydanego w Polsce poradnika „Rezyliencja. Jak ukształtować fundament spokoju, siły i szczęścia”, wskazują, iż rezyliencja nie dość, że sprzyja dobrostanowi, to jeszcze między dobrostanem a nią występuje dodatnie sprzężenie zwrotne – dobrostan rozwija w człowieku różne właściwości, które wzmacniają rezyliencję. Zdaniem autorów droga życiowa każdego człowieka zależy od trzech głównych czynników: jak radzi on sobie z wyzwaniami otaczającego go świata, jak chroni swoje słabe punkty i jak zwiększa swoje zasoby. Na otaczający świat ma wpływ ograniczony. Na własne ciało również. Pozostają siły umysłu, które może kształtować i wzmacniać. To one decydują o tym, czy jest mniej lub bardziej sprężysty, odporny na przeciwności. Na swój umysł człowiek ma wpływ, tylko musi być tego świadomy i wiedzieć, co chce osiągnąć.

Co buduje odporność?

Hansonowie (głównym autorem jest Rick, ojciec) przedstawiają własny obraz ludzkiej psychiki. Wychodzą od trzech podstawowych potrzeb człowieka, które ich zdaniem są niezmienne i wspólne dla wszystkich. To potrzeby: bezpieczeństwa, satysfakcji i więzi. Ludzie zaspokajają je na 4 sposoby:

1. rozpoznając, co jest prawdziwe,

2. zapewniając sobie niezbędne zasoby,

3. regulując myśli, uczucia i działania,

4. umiejętnie odnosząc się do innych i do świata.

Koncentrując się na tych potrzebach i sposobach ich zaspokajania, autorzy książki wyodrębniają 12 sił, zwanych także zasobami wewnętrznymi, które niejako pracują na rzecz rezyliencji. Są to: współczucie, uważność, uczenie się, siła charakteru, wdzięczność, wiara w siebie, spokój, motywacja, bliskość, odwaga, aspiracja, szczodrość. Rozwijanie owych sił, w ich ocenie, pozwala osiągnąć wyższy poziom psychicznej odporności. Każdej z nich poświęcają osobny rozdział. Przedstawiają jej znaczenie. Na przykład współczucie związane jest z zaspokajaniem potrzeby bezpieczeństwa. Można je okazywać zarówno innym ludziom, jak i sobie. Przekłada się ono na pewien rodzaj łagodności, na odejście od nadmiernego krytycyzmu, docenienie dobrych stron. Człowiek, któremu jest dobrze, przeważnie jest też lepszy dla innych. Nie chodzi tu o narzekanie czy użalanie się nad sobą. Ale o „serdeczną wrażliwość na cierpienie”. „Okazywanie współczucia – wywodzą – obniża stres i odpręża ciało. Otrzymywanie współczucia wzmacnia: pomaga złapać oddech, odzyskać równowagę i dalej iść do przodu”.

Inny przykład – siła charakteru. Coś, co sprawia, że człowiek daje sobie radę nawet w sytuacjach, które przekraczają możliwości ludzkiego organizmu. Wiąże się ona z poczuciem sprawstwa – przeciwieństwem bezradności. Ważną jej składową jest determinacja, w książce rozpisana na 4 aspekty: postanowienie, cierpliwość, wytrwałość i zaciekłość. Kolejnym elementem tej siły jest witalność, z takimi czynnikami, jak akceptowanie własnego ciała, docenianie go, wreszcie troska o nie. „Zdrowie psychiczne – piszą Hansonowie – jest czasem przedstawiane jako tłumienie naszej pierwotnej, zwierzęcej natury. Wtedy jednak wspaniałe dzikie części naszego Ja znajdują się pod kluczem. Możliwość wykorzystywania zaciętej, dzikiej intensywności zwiększa naszą rezyliencję”.

Jak uzyskać trwały efekt?

Prezentacji każdej z 12 sił, które podnoszą poziom sprężystości, towarzyszą przykłady z życia, unaoczniające, jak ona działa, kiedy staje się szczególnie ważna. Każdy rozdział zamyka podsumowanie, eksponujące kwestie kluczowe. Jednak dla osób, które nie tylko chcą wzbogacić swoją wiedzę, ale także (a może przede wszystkim) popracować nad sobą – podbudować, rozwinąć którąś z psychicznych mocy (bo akurat widzą, że im jej brakuje), kluczowym elementem będą przypisane do poszczególnych rozdziałów ćwiczenia. Hansonowie z góry założyli, że czytelnik może być zainteresowany treningiem wybiórczo, stąd taki, a nie inny, bardzo przejrzysty układ książki.

Rick Hanson jest psychologiem klinicznym, zainteresowanym szczególnie dokonaniami neuronauki, dziedziny zajmującej się m.in. relacjami, jakie zachodzą między mózgiem a umysłem (psychiką). Proponowane przez niego ćwiczenia odwołują się do zjawiska neuroplastyczności, czyli zdolności tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń, mających na celu adaptację, samonaprawę. Można to uznać za fundament i wyróżnik jego koncepcji. Hanson tłumaczy, że zmienianie umysłu na lepsze oznacza też zmienianie mózgu.

Ćwiczenia mają umożliwić człowiekowi doświadczenie dobrostanu związanego ze współczuciem, odwagą, szczodrością, wdzięcznością, wiarą w siebie – z każdą z sił opisanych w książce. Hansonowie uważają, że aby rozwinąć jakąś zdolność psychiczną, której deficyt człowiek sobie uświadamia, należy często ją praktykować, choćby w formie ćwiczeń. Dlaczego? By doznania z ćwiczeń, ulotne i przemijające, z czasem niejako uzyskały trwały odpowiednik, materialny ślad zapisany w układzie nerwowym. „Stymulując – piszą – wielokrotnie dany »obwód« w mózgu, wzmacniasz go. Uczysz się być spokojniejszy lub bardziej współczujący na tej samej zasadzie jak uczysz się czegokolwiek innego: dzięki powtarzaniu ćwiczeń”. Brakiem powtarzalności tłumaczą nieskuteczność różnych działań proponowanych przez psychoterapeutów czy coachów. Zachęcają do tego, by ćwiczyć mózg tak samo, jak ćwiczy się wybrany mięsień, żeby wywołać w nim zmianę.

***

DR RICK HANSON – amerykański psycholog kliniczny, wykładowca w Greater Good Science Center na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, nauczyciel medytacji, współzałożyciel Institute for Neuroscience and Contemplative Wisdom. Autor i współautor bestsellerów z listy „New York Timesa”: „Szczęśliwy mózg. Wykorzystaj odkrycia neuropsychologii, by zmienić swoje życie” oraz „Mózg Buddy. Podręcznik do osiągania szczęścia, miłości i mądrości”. Wykłada na wielu uniwersytetach, a także w licznych centrach medycznych w USA i w Europie.

***

FORREST HANSON – syn Ricka, jest konsultantem biznesowym i redaktorem. Ich wspólny poradnik „Resilient: How to Grow an Unshakable Core of Calm, Strength, and Happiness” miał pierwsze wydanie w marcu 2018 r. I jeszcze w tym samym roku ukazał się po polsku, w przekładzie Anny Sawickiej-Chrapkowicz, nakładem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

***

PSYCHO-SIŁOWNIA ćwiczenia na witalność wg Hansonów

Współczucie wobec siebie

Wróć myślą do chwili z dalszej lub bliższej przeszłości, kiedy czułeś, że troszczą się o ciebie ludzie, zwierzęta lub jakieś byty duchowe. Liczy się każda forma troski, np. chwile, gdy czułeś, że włączono cię do grupy, że zostałeś dostrzeżony, doceniony, że jesteś lubiany lub kochany. Odpręż się i otwórz na uczucia związane z tym, że ktoś się o ciebie troszczy. Jeśli coś cię rozproszy, po prostu wróć do tego uczucia. Pozostań z nim i poczuj, jak wsiąka w ciebie niczym woda w gąbkę.

Potem pomyśl o jednej lub kilku osobach, wobec których odczuwasz współczucie – być może o cierpiącym fizycznie dziecku, o przyjacielu, który właśnie się rozwodzi, albo uchodźcach po drugiej stronie globu. Poczuj ciężar ich problemów, zmartwień i cierpienia. Poczuj serdeczność, solidarną troskę. Możesz położyć dłoń na sercu i pomyśleć: „Oby twój ból złagodniał”, „Obyś znalazł pracę”, „Obyś szczęśliwie przeszedł przez tę chorobę”. Poddaj się współczuciu, pozwalając, by cię wypełniło i przez ciebie przepływało.

Wiedząc, jak odczuwa się współczucie, zastosuj je wobec siebie. Rozpoznaj wszelkie sposoby, na które czujesz się zestresowany, zmęczony, chory, źle traktowany czy nieszczęśliwy. Wiedz, że wszyscy cierpią i że nie jesteś sam w swoim bólu. Połóż dłoń na sercu lub na policzku. W zależności od tego, co ci się wydarzyło, możesz pomyśleć: „Obym przestał już cierpieć”, „Oby te przykre uczucia minęły”, „Obym się tak bardzo nie martwił”, „Obym się wyleczył z tej choroby”. Wyobraź sobie współczucie jako ciepły deszczyk, który na ciebie pada, obmywając i kojąc obolałe miejsca w twoim wnętrzu.

Refleksja nad własnym dzieciństwem

Dostosuj poniższe pytania do swojej historii. W przypadku wielu z nich nie będziesz miał konkretnych wspomnień, ale reakcja twojego ciała lub intuicja podsuną ci odpowiedź. Pomoże ci też to, co wiesz o swoim dzieciństwie, być może od innych osób. Postaraj się podejść ze współczuciem do wszystkiego, co bolesne lub denerwujące.

Jaki był dla ciebie pierwszy rok twojego życia? Czy urodziłeś się przed czasem? Miałeś jakieś problemy zdrowotne? Czy rodzice byli wrażliwi na twoje potrzeby? Co się zazwyczaj działo, gdy płakałeś? Czy któreś z twoich rodziców miało poważną depresję, problemy z alkoholem lub ze swoim związkiem?

Jak to było, gdy byłeś już starszym dzieckiem, a później przedszkolakiem? Jak rodzice reagowali na twoje nie? Jeśli miałeś rodzeństwo, to jak na ciebie wpływało? Jaka relacja łączyła twoich rodziców i jak wpływało to na rodzinę?

Jak było w szkole podstawowej? Czy czułeś się lubiany? Jakich miałeś kolegów i koleżanki? Czy czułeś, że jesteś częścią grupy? Czy cię nękano?

Jak to było, gdy byłeś nastolatkiem? Wierzyłeś w siebie czy raczej byłeś niepewny? Jak zmiany zachodzące w twoim ciele wpłynęły na ciebie pod względem społecznym? Jak ci się układało z rodzicami? Czy doświadczyłeś z ich strony zrozumienia i wsparcia?

Jak uważasz, patrząc wstecz, co jeszcze na ciebie wpłynęło? Rozwód rodziców, częste przeprowadzki, problemy finansowe, ciężka choroba lub śmierć w rodzinie, brat lub siostra z niepełnosprawnością albo szeroko rozumiane ubóstwo lub uprzedzenia? Czy miałeś jakieś traumatyczne przeżycie, np. ktoś cię wykorzystał, uległeś jakiemuś wypadkowi lub doświadczyłeś wyjątkowo bolesnej straty? Czy były osoby, które szczególnie cię chroniły lub troszczyły się o ciebie, np. dziadkowie, nauczyciel, najlepszy przyjaciel?

Jak to wszystko wpłynęło na ciebie i twoje relacje? Jak wypływa to na ciebie obecnie?

Poczucie bezpieczeństwa od zaraz

Odetchnij kilka razy i odpręż się. Zauważ wszelkie napięcia, nerwowość lub zmartwienia. Odsuń się od niepokoju i go obserwuj. Pozwól mu być, pozwól mu przyjść i odejść.

Puść wszelki niepokój do tła swojej świadomości. Na jej pierwszym planie umieść wszystko to, co cię chroni. Uświadom sobie, jak solidna jest podłoga pod twoimi stopami, jak stabilne jest krzesło, na którym siedzisz, jak chroni cię sufit nad twoją głową. Rozpoznając to wszystko, otwórz się na coraz silniejsze poczucie bycia chronionym. Uświadom sobie wszystkie te rzeczy wokół ciebie, które pełnią funkcję ochronną, np. znak stopu przy drodze czy szpital. Otwieraj się na uczucie bycia chronionym. Pozwól, by wraz z poczuciem bezpieczeństwa wsiąkło ono w ciebie, stało się częścią ciebie.

Rozpoznaj niektóre z wielu zasobów w twoim życiu, które mogą pomóc ci być bezpiecznym, np. ludzi, którzy dobrze ci życzą, którzy chcieliby być przy tobie i dla ciebie. Rozpoznaj także zasoby wewnątrz siebie, takie jak wytrzymałość i determinacja. Otwórz się na uczucie, że jest ich wiele i że możesz się na nich oprzeć. Trudności będą się pojawiać, ale ty masz wiele sposobów na to, by sobie z nimi poradzić. Otwieraj się nieustannie na poczucie bycia bezpieczniejszym. Pozwól odejść niepotrzebnym zmartwieniom. Pozwól odejść wszelkiemu napięciu. Pozwól, by poczucie bezpieczeństwa wsiąkło w ciebie i rozlało się w twoim wnętrzu.

Zauważ, że w tej chwili wszystko jest z tobą w porządku. Być może nie było tak w przeszłości, być może nie będzie tak w przyszłości, w tej chwili jednak wszystko jest dobrze, jesteś chroniony, masz zasoby. Gdzieś na obrzeżach twojego umysłu czai się może ból, może poczucie krzywdy lub smutek. Nie jest to jednak śmiertelne zagrożenie, to nie tygrys, który szykuje się do skoku. Zasadniczo, z chwili na chwilę, z oddechu na oddech, jesteś bezpieczny. Twoje serce ciągle bije, ty ciągle żyjesz, ciągle wszystko jest z tobą w porządku. Pozwól, by myśli i uczucia przychodziły i odchodziły. Spokojnie pozostań z tymi, które znajdują się na pierwszym planie teraz. Ciągle dobrze oddychasz, przychodzi następna chwila, nadal wszystko jest w porządku, jesteś teraz bezpieczny, bezpieczny w tej chwili, chwila za chwilą, zasadniczo w porządku, dobrze... teraz.

Współczucie dla trudnej osoby

Odpręż się i skoncentruj. Przywołaj poczucie, że ktoś się o ciebie troszczy. Poczuj, że inni są po twojej stronie. Poczuj wewnątrz siebie siły i zdecydowanie.

Pomyśl o kimś, kogo trudno ci lubić. Pomyśl o tym, co w przypadku tej osoby stanowi dla ciebie największe wyzwanie, w jaki sposób to na ciebie wpływa oraz co planujesz z tym zrobić. Następnie skoncentruj się na cierpieniu tej osoby. Być może będziesz musiał poszukać jakiegoś ukrytego stresu, napięcia czy niezadowolenia, np. w jej dzieciństwie. W każdym z nas jest ból, i to na ten ból możesz skierować swoje współczucie. Jeśli to pomoże, wyobraź sobie, jak ta osoba mogłaby się zachowywać, gdyby tak nie cierpiała.

To zrozumiałe, możesz oczekiwać od tej osoby, by traktowała ciebie lub innych w odmienny sposób. Możesz chcieć przeprosin, zadośćuczynienia czy sprawiedliwego postępowania. Jednocześnie jednak możesz jej życzyć, by nie dręczył jej niepotrzebny ból i smutek, a na jej bliskich nie spadło żadne nieszczęście.

Odczuj podstawową przyzwoitość i pragnienie, by inni ludzie byli wolni od cierpienia. Sprawdź, czy jesteś w stanie szczerze pomyśleć w odniesieniu do trudnej osoby: „Życzę ci, żebyś nie cierpiał”. Postaraj się znaleźć też inne słowa, np.: „Nie chcę przyczyniać się do twojego bólu”, „W głębi serca bądź spokojny”.

Jeśli znajdziesz w sobie współczucie dla tej osoby, wasza relacja może stać się mniej trudna i możesz odczuwać mniej złości. Wiedz, że niezależnie od tego, co ta osoba zrobiła, nie zmieni to podstawowego dobra mającego źródło w twoim sercu.

Ja My Oni „Skąd brać nadzieję, radość, spokój” (100143) z dnia 11.02.2019; Biologia dobrego humoru; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Trawopodobni"
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną