Niezbędnik

Buntownik z przypadku

Marcin Luter: Kościół potrzebuje reform

Marcin Luter  (1483–1546 r.) tłumaczy Biblię na zamku w Wartburgu (1521 r.), obraz Eugène’a Siberdta z 1898 r. Marcin Luter (1483–1546 r.) tłumaczy Biblię na zamku w Wartburgu (1521 r.), obraz Eugène’a Siberdta z 1898 r. Fine Art Photographic Library / Corbis
Miał być prawnikiem, a został księdzem. Chciał być pokornym mnichem, ale stał się ­reformatorem. Czy Marcina Lutra ­okrzyknięto ojcem protestantyzmu wbrew jego intencjom i zamiarom?
Luterańska pastor Leena Salmensaari z kościoła w Kirkkonummi, Finlandia.Jussi Nukari/AFP Luterańska pastor Leena Salmensaari z kościoła w Kirkkonummi, Finlandia.

To nie powinno się udać. Po przeciwnych stronach barykady stanęli mnich i teolog Marcin Luter oraz papież Leon X z rodu Medyceuszy z całą potęgą Rzymu wspieraną przez chrześcijańskich władców XVI-wiecznej Europy. Kiedy więc wzburzony praktykami odpustowymi zakonnik 31 października 1517 r. ogłaszał swoje 95 tez, papieski Rzym wciąż dobrze się bawił. Jednak poglądy Lutra szybko zyskały poklask wśród niemieckiego ludu – mimo że kościelni krytycy okrzyknęli go heretykiem i kacykiem. Doktor Marcin w swym gniewie na kościelne zepsucie był podobny do człowieka, który przykłada zapałkę do suchego stogu siana; wzniecił iskrę, która w mgnieniu oka ogarnęła całą Europę.

Niezbędnik Inteligenta „Religie świata” (100157) z dnia 04.11.2019; Przewodnicy; s. 31
Oryginalny tytuł tekstu: "Buntownik z przypadku"