Przejdź do treści
Reklama
Reklama
O Polityce

Powołanie nauczyciela

Emerytowana pedagog o zawodzie nauczyciela

Polityka

Słuchając wypowiedzi polityków PiS na temat nauczycieli, mam wrażenie, że nie są w stanie wyobrazić sobie ich pracy. Podkreślają, że to tylko „18 godzin przy tablicy”, a także to, ile zarabia „nauczyciel dyplomowany”. Zupełnie nie biorą pod uwagę odpowiedzialności nauczycieli za zdrowie i życie uczniów. A ta jest ogromna w czasie lekcji, dyżurów na przerwach, wycieczkach. Nie każdy chciałby odpowiadać dzień w dzień za 25–35 dzieci lub nastolatków. Nie trzeba tłumaczyć, jak nieprzewidywalna jest młodzież i jakie konflikty między uczniami musi rozwiązywać nauczyciel. Aby stawać przed trzydziestoparoosobową grupą uczniów (w różnym wieku), zapanować nad nimi i przekazać określoną dawkę wiedzy, potrzeba nie tylko przygotowania merytorycznego (ciągłego dokształcania się), ale także przygotowania psychologicznego, dydaktycznego oraz predyspozycji charakterologicznych. Nie chcę się rozwodzić nad takimi cechami jak: odporność na stres, refleks, kultura osobista, opanowanie emocji, łagodne, a zarazem stanowcze podejście do uczniów notorycznie przeszkadzających w prowadzeniu lekcji lub dokuczających kolegom, a nawet – bo i tak się zdarza – będących pod wpływem środków odurzających.

Powyższe wymagania sprawiały, że niegdyś mówiono o „powołaniu do zawodu nauczyciela”. Wymagania pozostały, a nawet wzrosły, ale prestiż nauczyciela jest obniżany poprzez właśnie wypowiedzi polityków. Wielu ministrów i posłów podkreśla, że pochodzi z rodzin nauczycielskich lub ich współmałżonek jest nauczycielem. Nie słyszałam jednak, aby ktoś z nich powiedział, że ma syna czy córkę nauczyciela. To wiele mówi o tym zawodzie: duża odpowiedzialność za małe pieniądze.

BARBARA SOWIŃSKA-ADAMCZYK,
EMERYTOWANY PEDAGOG SZKOLNY

Polityka 19.2019 (3209) z dnia 07.05.2019; Do i od redakcji; s. 90
Oryginalny tytuł tekstu: "Powołanie nauczyciela"
Reklama