Do rzeczowego i dobrze napisanego artykułu Piotra Szlanty o reformach cesarza Józefa II („Pogromca luksusu”) warto dodać informację o jednym z najdziwniejszych spośród licznych edyktów tego monarchy: zakazu grania sztuk teatralnych z tragicznym zakończeniem. Edykt znany jako „Wiener Schluss” nakazywał, by sztuki miały optymistyczny finał, bez względu na ich pierwotne zakończenie. Dotyczyło to nie tylko sztuk nowych, ale i istniejących, z Szekspirem na czele. Gdy w Burgtheater w Wiedniu po raz pierwszy wystawiono Hamleta w niemieckim przekładzie, główny bohater nie ginął w pojedynku z Laertesem, w „Romeo i Julii” para bohaterów szczęśliwie przeżyła swój nieszczęsny romans. Sztukom Lessinga dodawano bez jego wiedzy epizody humorystyczne. Zarządzeniem cesarskim publiczność miała otrzymywać dawki urzędowego optymizmu. Edykt Józefa II skrupulatnie wcielała w życie jego faworytka, pisarka Johanna Sacco. O dziwo jej szczęśliwie kończące się sztuki wystawiane w wiedeńskim Burgtheater biły rekordy powodzenia wśród publiczności. Cesarz z zadowoleniem pisał o niej do swojego brata Leopolda i następcy na cesarskim tronie: „Komedia Madame Sacco nadal zachwyca Wiedeńczyków i cieszę się z jej owoców, ponieważ kasa pokazuje tylko zysk zamiast deficytu”. Dekret „Wiener Schluss” przestał mieć moc prawną dopiero, gdy Józef II Habsburg zmarł.
WOJCIECH LIPOŃSKI, POZNAŃ