Przejdź do treści
Reklama
Reklama
O Polityce

Rok bez Mariana

Marian Turski Marian Turski Leszek Zych / Polityka
Dla nas był kolegą, życzliwym i skromnym. Zawsze przemieszczającym się po piętrach redakcji z masą książek, które dla wygody przewoził wózkiem.
Pomnik nagrobny Mariana TurskiegoLeszek Zych/Polityka Pomnik nagrobny Mariana Turskiego

18 lutego 2025 r. pożegnaliśmy naszego redakcyjnego kolegę Mariana Turskiego, serdecznego przyjaciela i niezwykłego człowieka. Dołączył do zespołu „Polityki” w 1957 r. i przez niemal 70 lat prowadził jej dział historyczny; pisał, redagował, pracował intensywnie do końca życia. To dzięki niemu nasz tygodnik jako pierwszy opublikował fragmenty książki Kazimierza Moczarskiego, dla których Marian Turski zaproponował tytuł „Rozmowy z katem”. To on wymyślił Nagrody Historyczne POLITYKI – najdłużej (od 1959 r.) przyznawane tego typu wyróżnienia w Polsce. Przez wszystkie te lata był szefem kapituły, do której zapraszał wybitnych znawców historii. Kiedy w ubiegłym roku po raz pierwszy zabrakło go na gali, było dla nas oczywiste, że Nagrody Historyczne POLITYKI muszą nosić jego imię.

Został zapamiętany jako więzień Auschwitz, strażnik pamięci Holokaustu, autor XI przykazania: „Nie bądź obojętny”. Świadek epoki. I uczestnik przełomowych wydarzeń, choćby amerykańskiego marszu równości z Selmy do Montgomery w 1965 r., o czym przypomniał, rozmawiając w 2011 r. z prezydentem Barackiem Obamą. Docenionym, o czym świadczyły wyróżnienia polskie i światowe, m.in. Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, francuski Order Legii Honorowej czy Order Zasługi Republiki Federalnej Niemiec, Order Zasługi Wielkiego Księstwa Luksemburskiego, Order za Zasługi dla Litwy i wiele innych. W 2020 r. został z inicjatywy środowiska tygodnika „Polityka” oraz Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego zgłoszony do Pokojowej Nagrody Nobla.

Dla nas był kolegą, życzliwym i skromnym. Zawsze przemieszczającym się po piętrach redakcji z masą książek, które dla wygody przewoził wózkiem. Udźwignąć tyle tomów byłoby nie sposób. Żartowaliśmy sobie z jego charakterystycznego gestu – wzniesionego palca. O tym palcu, którym zawsze nam coś wskazywał, utrwalonym na wielu zdjęciach, felietonista „Polityki” Ryszard Marek Groński na 90-lecie Mariana napisał piosenkę, która zaczyna się tak:

„Palec Mariana z bezczynności drwi
Budzi nas, działań czas ogłasza
Palec Mariana, gdy go wetknie w drzwi
Jest jak wołanie: Teraz dobra nasza!
Nieraz ten palec – Palcem Bożym jest
Taki ma Marian gest”.

Miał też pasję niezwiązaną z życiem zawodowym – muzykę klasyczną. Uwielbiał zwłaszcza Brahmsa. Jego marzeniem było poprowadzenie orkiestry symfonicznej. Udało się je spełnić na jego jubileusz – dyrygował Sinfonią Varsovią grającą uwerturę „Egmont” Beethovena. Wyszło jak z nut, choć nut nie czytał.

Czujemy się zawiedzeni tylko w jednym: obiecał, że razem będziemy obchodzić jego setne urodziny, przypadające 26 czerwca tego roku.

Na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie odsłonięto pomnik nagrobny Mariana Turskiego, człowieka wyjątkowego. Monument został przygotowany przez SENNA Kolektyw (dr Natalia Romik, Sebastian Kucharuk, Agata Korba). Jak podkreślają autorzy, zależało im, aby pomnik odzwierciedlał determinację Mariana Turskiego w przywoływaniu pamięci. Zielona marmurowa bryła ma symbolicznie 11 nacięć, upamiętniając Jego XI przykazanie.

Polityka 8.2026 (3552) z dnia 17.02.2026; Do i od redakcji; s. 93
Reklama
Reklama