Z przyjemnością przeczytałem artykuł Andrzeja Hołdysa „Ciemna strona Ziemi”. Autor pisze: „Historia naszej cywilizacji jest w dużej mierze historią stopniowego wypierania ciemności. Pokochaliśmy światło”. Otóż stało się to ze względu na olbrzymi postęp w tworzeniu coraz bardziej wydajnych źródeł światła i wydajnej produkcji energii. W znakomitej książce Vaclava Smila „Energia i cywilizacja” autor pisze, że wydajność światła wytwarzanego przez świecę, wynosząca 0,3 lm/W wzrosła do 200 lm/W dla lamp sodowych (ok. 660 razy). Więc to ogromny postęp w wydajności źródeł światła i wzrost produkcji energii (ropa, gaz, fotowoltaika itd.) spowodował obserwowaną zmianę, a nie miłość do światła. Gdyby nie ten postęp, to dalej najlepiej oświetlone świecami byłyby wnętrza kościołów i pałaców.
JÓZEF ANDRZEJEWSKI