Kultura na weekend. Odc. 280
Kogo nie pozdrawiają Hańba i Hiob. I czy w Polsce B da się żyć
Bandżyści powinni się trzymać razem. To wniosek z połączenia sił dwóch składów – zespołu folkowego songwritera Hioba Dylana oraz formacji Hańba! grającej fikcyjny punk rock z międzywojennych podwórek. Poznali się kilka lat temu, już w 2022 r. wspólnie wykonali utwór „Polska B” Hioba, rozpoczynający się od słów: „W dupie mam małe miasteczka, wypierd...lam nad morze/ Tak w Skarżysku-Kamiennej podpisany jest dworzec”.
Na nagranej razem – i wydanej w styczniu – płycie „Za kim idziesz” łączą utwory już znane z nowymi, a przy tym konwencję współczesnej poezji małomiasteczkowej z liryką historyczną. Rzecz cieszy się zainteresowaniem, które sugeruje nie tyle dodawanie, ile raczej przemnażanie grona fanów obu formacji. W studiu przy warszawskim pl. Narutowicza rozmawiamy więc i o punku z czasów międzywojennych, i o starej biedzie przenoszonej we współczesność, i o popularności w kontekście dzisiejszej sceny muzycznej.
Ignacy Woland z zespołu Hańba! oraz Hiob Dylan opowiadają o swojej twórczości, o spojrzeniu na historię, ale też o Cypisie, ludowości i ukrywaniu się za pewną konwencją. Ten pierwszy pokazuje fragment tatuażu, a ten drugi zupełnie dosłownie zdejmuje maskę. Pozdrawiają wiele osób zasłużonych dla sceny DIY, czyli polskiego undergroundu, choć bardziej znamienne może się wydawać to, kogo nie pozdrawiają. Ale żeby się tego dowiedzieć, trzeba być albo stałym słuchaczem Hioba Dylana, albo przesłuchać podkastową rozmowę, którą prowadzi Bartek Chaciński.