Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rowery nie bajki

Rowery, nie bajki. Odc. 58

Squadrats, czyli kwadratura jeżdżenia. Dlaczego kolarze na całym świecie korzystają z tej aplikacji?

Squadrats śledzi aktywności takie jak jazda na rowerze, bieganie, chodzenie, a nawet pływanie. Cel? Zdobyć jak najwięcej kwadratów i awansować w światowym rankingu.

Każda motywacja do jeżdżenia na rowerze jest dobra. A ta jest szczególnie dobra, bo nasza. Polska aplikacja Squadrats podbija serca nie tylko rodaków, jeżdżą z nią ludzie na całym świecie. A po tym, jak Tiesj Benoot zaczął publicznie kłócić się z Wout van Aertem o to, kto ma więcej kwadratów, wokół aplikacji zrobiło się na serio głośno. Tym bardziej że Benoot zarzucił koledze, że zamiast skupić się na treningu, potrafił się urwać i zrobić kilka kwadratów ekstra. A tak naprawdę poszło podobno o to, że Benoot przeoczył kwadrat, który Wout van Aert zgarnął mu na parkingu koło hotelu, w którym mieszkali. Brzmi dziecinnie? No trochę takie to jest.

Koncepcja jest prosta, ale wciągająca. Squadrats to aplikacja połączona ze Stravą, która śledzi aktywności takie jak jazda na rowerze, bieganie, chodzenie, a nawet pływanie, aby zaznaczać na wirtualnej mapie kwadraty siatki – mila po mili. Cel? Zdobyć jak najwięcej kwadratów i awansować w światowym rankingu. Użytkownicy Squadrats, zwani potocznie kwadraciarzami, stawiają sobie za cel nie tylko przejechanie danej trasy, ale zdobycie na niej jak największej liczby kwadratów. W tej aplikacji cały świat jest kwadratem, stąd wystarczy przejechać przez dany obszar, a aplikacja już sama zaliczy zdobyte kwadraty.

Proste. I, jak się okazuje, niezwykle motywujące, o czym opowiada Artur Bil, jeden z dwóch twórców projektu. Twórców, bo kwadraciarze to nie jest polski wynalazek. Ale dopiero siłą polskich informatyków udało się stworzyć aplikację, która zaczęła przyciągać uwagę tysięcy kolarzy na świecie.

A ponieważ chętnych jest coraz więcej, to twórcy pracują teraz nad aplikacją jeszcze łatwiejszą w obsłudze i powszechnie dostępną w sklepach cyfrowych gigantów. Artur Bil ostro pracuje, więc nie bardzo ma czas samemu łapać kwadraty. Ale Oskar Szlachta, zapalony kwadraciarz, opowiada, jak u niego zaczęła się ta zabawa i jak szybko z zabawy przeszła w lekkie uzależnienie. Kwadraty to pomysł nie tylko dla pasjonatów, ale i np. dla samorządów, które w ten sposób mogłyby przyciągać do odwiedzania swojej okolicy. Ale o tym posłuchajcie już sami w kolejnym odcinku podkastu „Rowery, nie bajki”.

Oglądaj także:

Reklama
Reklama