Rowery, nie bajki. Odc. 67
Gravelem przez świat, również wewnętrzny. Tak rower może zmienić życie
W rowerowym świecie gravel ma ciągle status podejrzanego. Podejrzewany jest głównie o to, że powstał w głowach marketingowców i księgowych, a nie z realnej potrzeby. Jednak po kilku dobrych latach na rynku widać, że wyrąbał sobie miejsce na rowerowej mapie. A nawet ma konkretny wkład w ten świat.
Na gravelu można jeździć dłużej (niż na innych typach roweru), dalej i w miejsca, do których kiedyś po prostu się nie dojeżdżało. Gravel przemodelował ultramaratony. Poprzez swoją uniwersalność dał też nową jakość podróżowania na rowerze. O tym próbowałem porozmawiać z Oliwią Dudalską, ale to ten typ rozmówczyni, która lubi w dygresję. Dlatego więcej w tym odcinku o podróżach wewnętrznych niż rowerowych.
Tylko czy te dwie podróże da się od siebie oddzielić? Wygląda na to, że nie. Przynajmniej nie w przypadku Oliwi Dudalskiej. Jak dotychczas jej podróż życia to samotna wyprawa do Maroko i zmierzenie się z górami Atlas. A właściwie to zmierzenie się z samą sobą, z własnymi lękami i ograniczeniami. W wydłużaniu przejechanych odcinków kluczowe jest odcięcie tej mentalnej pępowiny, która łączy nas z własną strefą komfortu. Oliwia była w tym przecinaniu tak konsekwentna, że rzuciła nawet pracę, choć właściwie to nie musiała. A może musiała, sami wyróbcie sobie zdanie.
W przekraczaniu granic zewnętrznych, ale i wewnętrznych, nagrodą jest wolność. Pewnie sporo endorfin. Ale jak z każdą substancją psychoaktywną – za wszystko trzeba zapłacić jakąś cenę. O tym, jaka to cena, co zrobić, żeby rachunki w głowie się zgadzały, i jak konkretnie się przygotować, posłuchajcie w kolejnym odcinku „Rowery, nie bajki”. Co prawda miał być to odcinek o gravelu, a wyszło, jak wyszło. Ale może to w gravelu jest właśnie najwspanialsze, że siadając na niego, nigdy nie możesz być do końca pewnym, gdzie zakończy się twoja podróż.