Rowery, nie bajki. Odc. 74
Nocne marki. Byliście kiedyś w lesie wieczorem? Na rowerze to zupełnie inna sprawa
Byliście kiedyś w lesie wieczorem? Ja byłem. I ten sam las w dzień jest innym lasem. No więc z nocną jazdą na rowerze jest mniej więcej tak samo. Tyle że nocny las wydaje się mniej bezpieczny. A nocna jazda jest bardziej bezpieczna, bo w zasadzie ma się dla siebie całą drogę. Niestety przy okazji całe zmęczenie, bo nie ma co ukrywać, że to nie jest dla każdego.
Z pewnością jest to dla Marty Gryczko, która w nocnej jeździe tak się rozsmakowała, że cały jej rower przygotowany jest właśnie pod nią. Dwie lampki na kierownicy. Obowiązkowo trzecia w zapasie. Fluoroscencyjna uprząż. No i mapa czynnych stacji benzynowych, bo nie wszystkie działają w nocy. A o sklepach można zapomnieć.
Tylko że to dopiero początek przygotowań, bo jazda nocą to tak naprawdę niezbędny element wydłużania dystansów. Jeśli jedzie się 300 km za jednym zamachem, to nie sposób nie jechać nocą. A jak już się robi takie dystanse, to trzeba się do nich przygotować. Marta Gryczko przygotowuje się, jeżdżąc na chomiku (proszę nie brać tego zbyt dosłownie, chodzi o trenażer). I się nie oszczędza. Jak ostatni raz sprawdzałem, to w ten sposób w ciągu roku robiła grubo ponad 30 tys. km. Pomijam, że statystyczny kierowca przejeżdża od 10 do 20 tys. km rocznie samochodem. Nawet zawodowy kolarz nie zawsze zbliża się do tych wartości. Ale Marta do 26. roku życia nawet nie potrafiła jeździć na rowerze, więc – jak sama żartuje – teraz musi nadrobić.
Kto ma wątpliwości, że ta miła i młoda kobieta robi takie dystanse, niech zapisze się na jeden z wyścigów, w których Marta bierze udział. Wtedy sam się przekona, że nie ma lipy. Przynajmniej nie takiej jak z Radkiem Gołębiewskim, który po skandalu z dyskwalfikacją na Trans Balkan postanowił jednak wrócić do ściągania się. I o tym również rozmawiamy z Martą. Posłuchajcie, co ma do powiedzenia, bo ona nie tylko zna Radka osobiście, ale przede wszystkim wie, ile trzeba włożyć wysiłku w ultramaraton. I jak czują się ci, których oszukiwali inni zawodnicy.