Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Temat tygodnia

Temat tygodnia. Odc. 260

Wszystkie drogi prowadzą do PiS. Czy Nawrocki naprawdę słucha swoich 500 doradców?

Dobre rady zawsze w cenie. Szczególnie u prezydenta, który przez osiem miesięcy urzędowania dorobił się piętnastu rad, w nich zaś ponad pół tysiąca radzących.

W każdym niemal temacie Karol Nawrocki może zasięgnąć języka – od demografii przez klimat po rolnictwo. Ale raczej tego nie robi.

Rady należą bowiem do sfery ornamentyki. Przy czym wielu ich członkom wpis do CV o doradzaniu głowie państwa z pewnością się w życiu zawodowym jakoś przyda. Klucz doboru do rad jest nieskomplikowany – garstka niezależnych ekspertów, choć nie takich awanturujących się, którzy swoją niezależnością mają podżyrować całą resztę, dobraną pod kątem politycznym, ideologicznym i/lub towarzyskim. W sumie nie wiadomo, jaki ma być tego efekt. Czy prezydentowi się wydaje, że ilość przejdzie w jakość, a wyborcy padną z zachwytu nad „intelektualnym zapleczem” dużego Pałacu?

Aby komisja rządowa mogła coś zrobić, musi składać się z trojga ludzi, z których jeden jest chory, a drugi nieobecny – zupełnie przytomnie radził kiedyś kanclerz Ludwig Erhard. W przypadku rad jest podobnie. Lepsze mniej liczne, za to efektywne i wysłuchiwane. Ale to nie jest ten przypadek. Rady mają sobie po prostu być. Dużo, jeszcze więcej rad.

Karolina Lewicka rozmawia z Anną Dąbrowską.

Czytaj też: Strefa odsłuchu Nawrockiego. Piętnaście rad i pięciuset doradców. Prezydent powołuje i umywa ręce

Oglądaj także:

Reklama
Reklama