Żydzi w czasach okupacji: Sześć strategii przetrwania
Większość mieszkańców gett, wycieńczona szykanami i głodem, w ciągu pierwszych lat okupacji nie była w stanie przeciwstawić się niemieckim akcjom deportacyjnym. Część podjęła walkę zbrojną.
Ujęty powstaniec z Żydowskiej Organizacji Bojowej w getcie warszawskim; kwiecień 1943 r.
AKG IMAGES/EAST NEWS

Ujęty powstaniec z Żydowskiej Organizacji Bojowej w getcie warszawskim; kwiecień 1943 r.

Wejście do piwnicznej kryjówki; niemiecka fotografia z getta.
Forum

Wejście do piwnicznej kryjówki; niemiecka fotografia z getta.

Oddział partyzancki braci Bielskich; lata 40.
AN

Oddział partyzancki braci Bielskich; lata 40.

Ukrycie po aryjskiej stronie. Ukrycie się wśród polskiej ludności wymagało dużych zasobów finansowych i dobrych znajomości. Przy bardzo efektywnej niemieckiej propagandzie antysemickiej i powszechnym stosowaniu represji (łącznie z karą śmierci) wobec osób ukrywających Żydów, znalezienie schronienia po tzw. stronie aryjskiej i doczekanie w kryjówce wyzwolenia było możliwe tylko dla osób zamożnych i głęboko zasymilowanych. Polujący na podających się za tzw. etnicznych Polaków szantażyści (szmalcownicy) i niemieccy tajni agenci mieli jedynie problemy z rozpoznaniem kobiet i dziewcząt żydowskiego pochodzenia (mężczyzn powszechnie zdradzało obrzezanie).

Osoby podejrzane poddawano zazwyczaj powierzchownemu egzaminowi z chrześcijańskich modlitw i zwyczajów. Z ok. 500 tys. osób, które zdecydowały się na ucieczkę z gett, przeżyło wojnę kilkadziesiąt tysięcy. Pozostali padli ofiarą policyjnych akcji pacyfikacyjnych bądź donosów, zdrady i morderstw ze strony miejscowej ludności chrześcijańskiej. Uratowani Żydzi (połowa z tej grupy wyzwolenia doczekała w obozach pracy, których Niemcy nie zdążyli zlikwidować, a 10 tys. Żydów łódzkich przeżyło Auschwitz i marsze śmierci) ocalenie zawdzięczali z reguły polskim sprawiedliwym, którzy zaryzykowali życie swoje i swoich bliskich dla najczęściej słabo sobie znanych osób. Dziś z nazwiska znamy nieco ponad 6 tys. Polaków uhonorowanych przez władze izraelskie medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Na aryjskich papierach. Ta forma szukania ratunku wiązała się z wielkim, anonimowym miastem. Za spore pieniądze bądź dzięki pomocy polskich przyjaciół związanych z konspiracją antyniemiecką można było zdobyć niezbędne dokumenty osobiste (świadectwo chrztu, kenkartę, zaświadczenie o pracy) i na ich podstawie wynająć mieszkanie. Groziło jednak niebezpieczeństwo przypadkowego rozpoznania lub szantażu, tak że niewiele osób decydowało się na życie pod przybraną polską tożsamością. Ta droga była skuteczna do pewnego stopnia w Warszawie (w mniejszym stopniu w Krakowie i we Lwowie), w której ukrywający się mogli liczyć na pomoc żydowskiej konspiracji (działający po likwidacji getta szczątkowy Żydowski Komitet Narodowy oraz grupa działaczy Bundu) oraz polskiego podziemia, na czele z powstałą w grudniu 1942 r. Radą Pomocy Żydom Żegota. W stolicy ukrywało się na początku 1944 r. ok. 20 tys. uciekinierów z getta, przybyszów spoza Warszawy oraz osób pochodzenia żydowskiego, którzy w getcie nigdy nie zamieszkali. Wojnę przeżyła mniej więcej połowa tej grupy.

Ucieczka na tereny wiejskie. Udawać Polaków nie mogli powierzchownie zasymilowani mieszkańcy małych miasteczek, sukcesywnie likwidowanych w 1942 i 1943 r. W trakcie deportacji hitlerowcy jedynie kilka procent skazanych na śmierć w komorach gazowych wysłali do obozów pracy, głównie należących do firm zbrojeniowych. Niemniej jednak z ok. 1,5 mln osób przeznaczonych na bezpośrednią zagładę, być może nawet 300 tys. próbowało ucieczki na tereny wiejskie, w trudno dostępne tereny leśne i bagienne. Większość z nich została wyłapana przez lotne komanda niemieckiej żandarmerii i polskiej policji. Pewna grupa przetrwała w ukryciu dzięki wsparciu polskich znajomych, ewentualnie wysoko odpłatnej pomocy bądź w końcu dzięki zwykłemu szczęściu. Grupa ta nieustannie się zmniejszała na skutek wzrostu bandytyzmu i społecznej anomii, zaniku wzajemnej solidarności, lęku przed niemieckimi represjami, zazdrości o posiadany rzeczywisty bądź częściej urojony majątek.

Brakuje pewnych danych, by określić odpowiedzialnie liczbę Żydów uratowanych w ukryciu z pomocą polskich sąsiadów, podobnie jak liczbę osób zamordowanych bądź częściej wydanych niemieckiej żandarmerii. Przypuszcza się, że mogą to być liczby do siebie bardzo zbliżone. Z niepełnych danych wiemy, że np. na Lubelszczyźnie ujawniło się w ciągu pierwszego półrocza po wyzwoleniu zaledwie niecałe 6 tys. ukrywających się na tym terytorium Żydów.

Partyzantka. Kolejną szansą ratunku była partyzantka: stworzenie własnych oddziałów bądź przyłączenie się do oddziałów polskich, ewentualnie stworzonych przez uciekinierów z obozów dla jeńców sowieckich. Czym dalej na wschód przedwojennych terytoriów Polski, tym teren był bardziej lesisty lub bagnisty, sieć drogowa rzadsza, same miasteczka mniejsze, a przez to także stałe siły niemieckie słabsze. Dawało to większe możliwości ukrycia się całych żydowskich obozów rodzinnych w trudno dostępnych ostępach. Takie warunki sprzyjały także rozwojowi partyzantki, która na polskich Kresach miała charakter głównie narodowo-etniczny (oddziały polskie, litewskie i ukraińskie), a do takich oddziałów Żydów z zasady nie przyjmowano. Przeciwnie, należeli do nich często ludzie zaangażowani w pogromach antyżydowskich, do których dochodziło powszechnie na Kresach w pierwszych tygodniach po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Żydzi mogli więc liczyć jedynie na pomoc partyzantów sowieckich, silnie skonfliktowanych z partyzantką narodową.

Mniejsze grupy uciekinierów z gett miały problemy ze zdobyciem pożywienia. Większe żydowskie rodzinne obozy doczekały wyzwolenia jedynie na Kresach Północno-Wschodnich (głównie Puszcza Nalibocka, oddział braci Tuwiego, Zusiego, Asaela i Arona Bielskich liczył ponad tysiąc osób), gdzie partyzantka sowiecka była najsilniejsza. W Polsce centralnej (w okolicach Parczewa) przetrwał wielokrotne obławy niemieckie jedynie niewielki oddział rodzinny dowodzony przez Chila Grynszpana oraz pojedynczy Żydzi walczący głównie w oddziałach prokomunistycznej Armii Ludowej. W oddziałach Armii Krajowej żydowscy partyzanci bili się co najwyżej pod przybraną polską tożsamością, gdyż obowiązywały rozkazy nieprzyjmowania do nich przedstawicieli mniejszości narodowych. Mniejsze grupy były też często likwidowane przez polską konspirację na mocy dyrektywy dowódcy AK gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego z 1943 r. dotyczącej zwalczania bandytyzmu. Powszechnie oddziały żydowskie likwidowała partyzantka Narodowych Sił Zbrojnych oraz Ukraińskiej Podziemnej Armii. W granicach przedwojennej Polski wyzwolenia z okupacji niemieckiej doczekało co najwyżej kilka tysięcy żydowskich partyzantów bądź członków tzw. grup rodzinnych.

Opór w getcie. W dużych gettach żydowska konspiracja powstawała w miarę nasilania się represji niemieckich. Jej zaczynem były młodzieżowe organizacje syjonistyczne, bundowskie i komunistyczne, które starały się odizolować młodzież w różnego rodzaju komunach. U syjonistów były to kibuce i hachszary, w których prowadzono także zakłady rzemieślnicze i farmy rolnicze. Tego typu farma działała m.in. na warszawskim Czerniakowie, a młodzieżowa organizacja Syjonistów Rewizjonistów Betar wysłała przed wielką akcją deportacyjną w getcie warszawskim w lecie 1942 r. kilkadziesiąt osób na farmę pod Hrubieszowem. Wrócili do getta już po zakończeniu akcji i stworzyli zrąb jednej z dwóch żydowskich zbrojnych organizacji w getcie – Żydowskiego Związku Wojskowego. Dowodzili nim Paweł Frenkiel i Leon Rodal.

Druga formacja, Żydowska Organizacja Bojowa – dowodzona przez Mordechaja Anielewicza, Icchaka Cukiermana jak również Marka Edelmana z Bundu – powstała w innych okolicznościach. Pomysł powołania organizacji zbrojnej pojawił się w dniach tzw. Wielkiej Akcji. 28 lipca 1942 r. kilkunastu młodych syjonistów z organizacji Dror, Akiby i Ha Szomer ha Cair stworzyło tzw. pierwszy ŻOB. Z powodu całkowitego braku broni ich działalność ograniczała się do ukrywania aktywistów ruchu. W następnych miesiącach nawiązano kontakty z polskim podziemiem i innymi grupami nielegalnie działającymi w tzw. getcie szczątkowym (ok. 70 tys. osób mieszkało wówczas w znacznie zmniejszonym getcie) i 15 października powołano do życia tzw. drugi ŻOB. ŻZW i ŻOB po raz pierwszy ujawniły się wobec Niemców 18 stycznia 1943 r., broniąc mieszkańców getta przed dalszymi wywózkami.

W ciągu następnych trzech miesięcy żydowscy bojowcy zdołali zgromadzić prowizoryczny arsenał lekkiej, osobistej broni (kilkadziesiąt pistoletów przekazała ŻOB Armia Krajowa) oraz rozprawić się z gestapowską agenturą. Większość broni kupiono nielegalnie poza murem za ogromne sumy skonfiskowane gettowym bogaczom.

Powstanie w getcie. Walki w obronie getta warszawskiego rozpoczęły się wczesnym świtem 19 kwietnia 1943 r., kiedy na jego teren wkroczyło ponad 3 tys. esesmanów i policjantów. Dowództwo nad nimi przejął komendant SS i policji w dystrykcie warszawskim SS-­Brigadeführer Jürgen Stroop. Najcięższe boje stoczył na placu Muranowskim lepiej uzbrojony ŻZW, jego żołnierze wywiesili też dwie flagi: żydowską niebiesko-białą i polską biało-czerwoną.

Nie mogąc uporać się z powstaniem ani zmusić do wyjazdu do obozów pracy na Lubelszczyźnie ukrywających się w podziemnych schronach mieszkańców, Niemcy przystąpili do systematycznego palenia ulic. W powstaniu zginęło ok. 13 tys. osób, w tym 7 tys. w walkach, 7 tys. wysłano na zagładę do Treblinki, a 36 tys. do obozów pracy w Poniatowej i Trawnikach oraz na Majdanek. Zażarte boje trwały do połowy maja (16 maja Stroop na znak zwycięstwa kazał wysadzić budynek Wielkiej Synagogi na Tłomackiem), a likwidacja zabudowy getta do wiosny 1944 r. W tym celu utworzono przy ul. Gęsiej filię obozu koncentracyjnego lubelskiego Majdanka. Przetrzymywanych tam Żydów, głównie pochodzących spoza Polski, wyzwolili powstańcy warszawscy 5 sierpnia 1944 r.

Powstanie w getcie przeżyła zaledwie garstka bojowców (duża grupa wraz z dowódcą powstania Mordechajem Anielewiczem popełniła 8 maja samobójstwo w schronie przy ul. Miłej 18), którzy w kilku grupach wyszli na tzw. stronę aryjską kanałami i zostali wysłani poza Warszawę. Większość z nich zginęła w następnych miesiącach w potyczkach z niemiecką żandarmerią i polską policją granatową, nieliczni pod komendą Icchaka Cukiermana wzięli udział w powstaniu warszawskim.

Poza Warszawą żydowska konspiracja rozwinęła się jeszcze w kilkunastu większych gettach, a do zażartych walk w trakcie akcji deportacyjnych doszło w getcie białostockim (samoobroną dowodził przybyły tu z Warszawy Mordechaj Tenenbaum) i w dzielnicy żydowskiej w Środuli w Sosnowcu. Z getta wileńskiego, w którym organizacja konspiracyjna pod dowództwem Abby Kownera powstała już w grudniu 1941 r., uzbrojonej młodzieży udało się wydostać do partyzantki niedługo przed ostatnią akcją deportacyjną.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną