Armia Rosji cz. II
Tak jak i państwo miała swoje wzloty i upadki. Tak jak Imperium Rosyjskie/sowieckie jest połączeniem Wschodu i Zachodu, nowoczesności technologicznej i zacofania, bohaterstwa żołnierzy i pogardy dla ich życia. Jest jak Rosja – pełna sprzeczności.
Fotografia – ikona: Armia Czerwona w Berlinie w 1945 r.
Getty Images

Fotografia – ikona: Armia Czerwona w Berlinie w 1945 r.

Obrona Sewastopola podczas wojny krymskiej; obraz Franciszka Roubauda z 1905 r.
EAST NEWS

Obrona Sewastopola podczas wojny krymskiej; obraz Franciszka Roubauda z 1905 r.

Rewolwer nagant
BEW

Rewolwer nagant

Bagnet do karabinu mosin wz.1891
AN

Bagnet do karabinu mosin wz.1891

Uroczystość wręczenia sztandaru Armii Czerwonej przez robotników; fotografia z 1922 r.
EAST NEWS

Uroczystość wręczenia sztandaru Armii Czerwonej przez robotników; fotografia z 1922 r.

Rosyjska rakieta międzykontynentalna topol M
EAST NEWS

Rosyjska rakieta międzykontynentalna topol M

Bohater frontów II wojny światowej – czołg T-34-85
BEW

Bohater frontów II wojny światowej – czołg T-34-85

Karabin AK 47, kałasznikow
BEW

Karabin AK 47, kałasznikow

Karabin maszynowy maxim wz. 1910
BEW

Karabin maszynowy maxim wz. 1910

Armia Czerwona opuszcza Afganistan, 6 lutego 1989 r.
EAST NEWS

Armia Czerwona opuszcza Afganistan, 6 lutego 1989 r.

„Zielone ludziki” wyprowadzają ukraińskiego oficera z bazy floty w Sewastopolu na Krymie, 19 marca 2014 r.
Reuters/Forum

„Zielone ludziki” wyprowadzają ukraińskiego oficera z bazy floty w Sewastopolu na Krymie, 19 marca 2014 r.

Poległy rosyjski żołnierz w Groznym, 1994 r.
EAST NEWS

Poległy rosyjski żołnierz w Groznym, 1994 r.

Koncert mocarstw. Pierwsza połowa XIX w. to dobry okres dla Rosji. Nie ma większych wojen, trwa podbój Azji i Kaukazu. Europa po Kongresie Wiedeńskim jest trzymana mocno przez królów i cesarzy. Zdarzają się powstania i rewolucje, ale są one sprawnie tłumione albo akceptowane jako niezagrażające fundamentom nowego ładu europejskiego. Tylko Rosję nosi, imperium nie chce przestać rosnąć – antagonizując dotychczasowych sprzymierzeńców. Podboje rosyjskie w Azji Środkowej powodują, że Anglicy zaczynają uważać perłę w koronie Imperium Brytyjskiego – Indie – za zagrożoną. Rozpoczyna się trwająca aż do początku XX w. Wielka Gra. Po zdobyciu Kaukazu Rosja wychodzi na Bliski Wschód, zagrażając Persji i Turcji, państwom zacofanym, ale których upadek zachwiałby ładem światowym. Armia rosyjska chętnie też wspiera ludy Bałkanów w ich w walce z Turcją, ale tu z kolei Imperium Rosyjskie wchodzi w konflikt z Austrią. Rosja przestaje być lubiana na dworach europejskich, jej nienasycony apetyt na nowe terytoria zagraża ustalonemu porządkowi. Gdy carat rozpoczyna kolejną wojnę z Turcją, miara się przebiera. Mocarstwa (Francja i Anglia) stają razem i postanawiają dać nauczkę Rosji. W 1853 r. wybucha wojna krymska.

Po raz pierwszy od wkroczenia Rosji do polityki europejskiej za Piotra Wielkiego okazuje się, że armia rosyjska jest nie tylko taktycznie, ale i technicznie zacofana w porównaniu z zachodnimi mocarstwami. Angielskie i francuskie karabiny górują zasięgiem nad bronią pochodzącą z wojen napoleońskich, jaką posługuje się rosyjska piechota. Ta ostatnia umiera odważnie, jak to ma w zwyczaju, tyle tylko, że nie jest w stanie używać bagnetu-zucha, bo ginie, zanim dojdzie na wystarczającą odległość. Poza tym Rosja jest zacofana komunikacyjnie – nie jest w stanie szybko przerzucać wojska i zaopatrzenia wewnątrz imperium. Z Moskwy podróżuje się na Krym wolniej niż z Francji.

Wojna krymska kończy się dla Rosji upokarzającą klęską. Powoli następują reformy i armia zaczyna się zmieniać. Tyle tylko, że luka techniczna między Europą a caratem zmniejsza się bardzo powoli. Cóż z tego że Imperium Rosyjskie ma liczną i bitną armię, jeśli jego przemysł nie jest w stanie zapewnić wystarczającej liczby nowoczesnej broni, a koleje nie mogą jej sprawnie przewozić i zaopatrywać.

Upadek Rosji. W dekadzie poprzedzającej wybuch Wielkiej Wojny Rosja się rozwija. Nadrabia dystans dzielący ją od Zachodu. Przemysł i kolej rosną coraz szybciej. Bogactwa naturalne, liczba ludności, podnoszący się poziom wykształcenia i kultury technicznej (zarówno wewnątrz społeczeństwa, jak i armii) powodują, że Rosja staje się potencjalnym supermocarstwem.

Aż do 1916 r. armia carska walczyła całkiem nieźle. Potrafiła zadać wysokie straty armii habsburskiej. Nie szło jej jednak tak dobrze z Niemcami. Brak wystarczających środków technicznych (dział, amunicji, zaopatrzenia, gazów bojowych) starano się rekompensować życiem żołnierzy – zbyt często bagnet-zuch miał decydować o wynikach bitew. Początkowe sukcesy opłacone były jednak wielkimi stratami, z biegiem czasu rosnącymi coraz bardziej. Końca wojny widać nie było – widoczna jednak była znaczna przewaga techniczna po stronie Niemiec i Austro-Węgier. Falowe ataki piechoty bez odpowiedniego wsparcia musiały i kończyły się rzezią. Mało która armia była w stanie wytrzymywać tak wysoki poziom strat. Imperium Rosyjskie było dopiero potencjalnym supermocarstwem i wysiłek wojenny w czasie Wielkiej Wojny zniszczył je wewnętrznie. Odcięta od sojuszników, Rosja zdana była na własne siły i na własny przemysł. Nierozwiązane problemy społeczne, polityczne i narodowościowe spowodowały w końcu implozję imperium.

Rewolucja i wojna domowa. Dlaczego w ogóle bolszewikom udał się wewnętrzny podbój Rosji? Po pierwsze, udało się im opanować centralną Rosję z dwoma najważniejszymi ośrodkami miejsko-przemysłowymi (Petersburg i Moskwa). To z Moskwy promieniście rozchodzą się na całe imperium szlaki kolejowe, kto kontroluje to miasto, ten kontroluje transport wojska i zaopatrzenia wewnątrz państwa. Bolszewicy mogli dużo łatwiej przerzucać środki i siły z jednego frontu na drugi, wytwarzając lokalną przewagę nad kolejnymi armiami białych.

Po drugie, w centralnej Rosji znajdowała się duża część przemysłu zbrojeniowego, zapasów sprzętu, amunicji, broni, surowców, dzięki czemu czerwoni byli w stanie wyposażyć znacznie więcej żołnierzy niż biali. Po trzecie, bolszewicy byli bezwzględni – zarówno w mobilizacji do swoich armii, jak i w stosunku do własnego społeczeństwa (o wrogach nie wspominając), przy czym niebagatelną rolę grała tu ideologia – wielu po prostu wierzyło w budowę nowego, lepszego świata. Po czwarte, Lenin i Trocki byli wystarczająco elastyczni, żeby zauważyć własne braki, i potrafili „zwrócić się o pomoc” do byłych carskich oficerów i generałów, zabierając im za zakładników żony i dzieci.

Wojna domowa w Rosji była wojną biednych. Po pierwszowojennych nieprzerwanych liniach okopów i drutów kolczastych, milionach pocisków czy tygodniowych nawałach artyleryjskich pozostało tylko wspomnienie. Właśnie z tego względu oraz niskiej liczebności armii w stosunku do obszaru, na jakim toczyły się działania wojenne, wojna domowa była niezwykle manewrowa, z całymi armiami kawalerii, zaskakującymi uderzeniami, przemarszami na setki kilometrów. W końcu Armia Czerwona na tyle okrzepła po wewnętrznych zmaganiach, że zdecydowała się podjąć ofensywę na zewnątrz Rosji. Jak się okazało, jej potencjał nie był wystarczająco duży i nawet słabo uzbrojona (lub równie uboga co sowiecka) armia polska była w stanie wyjść zwycięsko ze zmagań wojennych z Sowietami.

Kiedy zakończyła się wojna domowa, zwycięska Armia Czerwona liczyła 4,5 mln żołnierzy. Katastrofalny stan państwa wymusił szybką jej demobilizację do ok. 800 tys. – choć przez chwilę eksperymentowano z pomysłem stworzenia armii robotniczych mających zająć się odbudową kraju, a w szczególności infrastruktury. Wydajność takich robotniko-żołnierzy była jednak tak niska, że z tej idei zrezygnowano. W latach późniejszych starano się do niej wrócić, tworząc na Dalekim Wschodzie Korpusy Kołchozowe, w których żołnierze byli żołnierzami kilka dni w tygodniu, a w pozostałe kołchoźnikami. Ponownie jednak nic z tego pomysłu nie wyszło. Poziom wyszkolenia i umiejętności takiego kołchozo-żołnierza był niezwykle niski, a plony z hektara żałosne.

Kadry decydują o wszystkim. Rewolucja albo wyrżnęła, albo skazała na niebyt „klasy uprzywilejowane”, czyli nauczycieli (w tym akademickich), oficerów, klasę średnią, inteligencję techniczną, duchowieństwo i urzędników. Spowodowało to upadek i tak dość niskiej kultury, zarówno osobistej, jak i technicznej żołnierzy i oficerów. Trocki, przemawiając do młodych oficerów na początku lat 20., prosił ich o to, żeby nie pluli i nie smarkali na podłogę w czasie wykładu, bo to go rozprasza i źle o nich świadczy. Wysoki współczynnik analfabetów w armii powodował, że najpierw trzeba ich było uczyć podstawowych umiejętności pisania i czytania, zanim można było przystąpić do jakiegokolwiek specjalistycznego szkolenia. Partia komunistyczna stała cały czas na straży ideałów komunizmu w armii, którą często postrzegano jako zagrożenie – bo a nuż jakiemuś generałowi zechce się zostać Bonapartem? Stąd niezwykła liczba komisarzy na każdym poziomie dowodzenia oraz cykliczne czystki uderzające w kadrę oficerską.

Ok. 1933 r. rozpoczyna się gwałtowny przyrost budżetu wydawanego na obronność. Nagle Armia Czerwona ze swoimi słabymi kadrami zostaje zalana olbrzymią ilością sprzętu bojowego. Czołgami, samolotami, działami. Początkowo z trudnością, ale jakoś udaje się jej zaabsorbować napływające uzbrojenie, wielkim problemem pozostaje jednak niska jakość otrzymywanego sprzętu, brak części zamiennych oraz niska kultura techniczna żołnierzy i oficerów.

Wielka Czystka. Po wyczyszczeniu partii bolszewickiej z „elementów wrogich” przyszedł czas na armię. Pozostała ona bowiem jedyną niepoddaną całkowitej kontroli Stalina instytucją w ZSRR. Z wojskowego punktu widzenia tragizm czystki nie polegał nawet na tym, że zabito kilkadziesiąt tysięcy oficerów, generałów i komisarzy. Ci spośród dowódców korpusów, którzy ją przeżyli, nie byli wcale ani gorsi, ani lepsi zawodowo od tych, których zamordowano. Armia właśnie zaczynała się gwałtownie rozrastać i przyjmować nowy sprzęt w niespotykanych ilościach. Pozbawienie jej w tym momencie nawet słabych kadr powodowało gwałtowny spadek gotowości bojowej. Gorszy jednak był wpływ pośredni: całkowicie upadła dyscyplina, szkolenie bojowe ustało, a dowódcy w ogóle nie przejawiali inicjatywy.

Czystka zaczęła wygasać w 1939 r., a wtedy historia przyśpieszyła. Stalin chciał armii robotów posłusznej rozkazom płynącym z Kremla, mechanicznie przekazującej rozkazy w dół hierarchii dowodzenia. Tyle tylko, że armia tak nie działa, oficerowie muszą przejawiać inicjatywę i być samodzielni, muszą umieć podejmować szybkie decyzje i brać za nie odpowiedzialność, muszą przewodzić swoim żołnierzom, a nie gnać ich na rzeź jak bydło. Idealnej stalinowskiej armii robotów nie udało się stworzyć. Udało się za to Armię Czerwoną wykastrować.

Wielka Wojna Ojczyźniana. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Najpierw nastąpiła porażka wizerunkowa podczas wojny z Finlandią. W czerwcu 1941 r. nastąpiła zaś całkowita katastrofa, cała armia kadrowa wyparowała w ciągu pierwszych kilku miesięcy wojny z Niemcami. Razem z dziesiątkami tysięcy samolotów, czołgów i dział. Związek Sowiecki był jednak w stanie mobilizować kolejne miliony żołnierzy i wysyłać ich na front, a rozbudowany przemysł zbrojeniowy był w stanie wypuszczać z fabryk olbrzymie ilości uzbrojenia. Nawet jeśli nowe dywizje i sprzęt nie miały wysokiej niemieckiej jakości, to było go wystarczająco dużo, żeby najpierw zatrzymać, a potem pokonać armie Hitlera. Poza tym sojusznikami Stalina stały się USA i Wielka Brytania – od nich ZSRR otrzymał wszystko to, czego sam nie potrafił wyprodukować w wystarczających ilościach: żywność, ciężarówki, telefony, radiostacje, paliwo lotnicze, samoloty, czołgi, okręty, parowozy…

Prawdziwym sojusznikiem Stalina stał się też Hitler, który poprzez swoją szaloną ideologię, ale też i wymagania nowoczesnej wojny zmienił witające Wehrmacht chlebem, solą i kwiatami masy ludności ZSRR w swoich wrogów. Armia niemiecka nie miała wystarczającego zaplecza logistycznego, żeby jednocześnie zaopatrywać swoje wojska walczące w głębi Rosji w sprzęt, paliwa i żywność. Zdecydowano się więc na aprowizację żołnierzy z zasobów rosyjskiego chłopstwa, a wziętych do niewoli żołnierzy sowieckich w dużej części po prostu zagłodzono.

Rosjanie (i inne narodowości Związku Sowieckiego) stanęli przed wyborem: albo Niemcy ich po kolei wymordują, albo staną do walki i spróbują najeźdźcę pokonać. W swej masie wybrali to drugie rozwiązanie. Stalin doskonale zrozumiał ten mechanizm i całkowicie zmienił swoją retorykę – wzywał do obrony Matki Rosji, otworzył cerkwie, przywrócił oficerom epolety. I lud Rosji stanął do walki, zapłacił za to jednak gigantyczną cenę. Stalinowscy marszałkowie i generałowie, przez swoje mierne umiejętności i brak szacunku dla życia swoich żołnierzy, zasypali armię niemiecką górą trupów i wraków czołgów, ale w końcu wojnę wygrali, po drodze ucząc się nowoczesnego sposobu prowadzenia działań wojennych. O ile w 1941 r., żeby zabić jednego Niemca, musiało zginąć nie mniej niż 20 Rosjan, to już od 1943 r. ginęło ich nie więcej niż trzech.

Supermocarstwo. Armia sowiecka wkroczyła w powojenny świat z dużą samoświadomością. Awanse w dużej mierze zależały od wyników na polu bitwy, a generałowie i oficerowie cieszyli się dużym zakresem swobody. To się oczywiście Stalinowi niezbyt podobało. Sowiecki dyktator ze względu na sytuację geostrategiczną zbyt jednak potrzebował sprawnej armii, żeby ją ponownie „wyczyścić”.

Armia sowiecka mimo wielkiej wygranej nad Niemcami nie była armią w pełni nowoczesną. Dopiero w latach 50. następuje pełna jej motoryzacja i mechanizacja. Wyniszczony wojną kraj i społeczeństwo znowu znajdują się w kapitalistycznym okrążeniu i znowu muszą łożyć nieproporcjonalnie wielkie kwoty na siły zbrojne. Po śmierci Stalina wierchuszka armijna bardzo aktywnie uczestniczyła w likwidacji Berii i zainstalowaniu Chruszczowa na stanowisku I sekretarza. Potem jednak ruszył proces odsuwania armii od bezpośredniego wpływu na politykę państwa. Pozostała wszak ona niezwykle ważnym ogniwem władzy. Powstały kompleks przemysłowo-wojskowy, powiązany wspólnymi interesami, miał niebagatelny wpływ na kurs, jakim podążał ZSRR – jednak kremlowscy włodarze bardzo pilnowali, żeby żaden z elementów systemu nie uzyskał dominującej pozycji.

Wojna przez pośredników. Bomba atomowa spowodowała, że bezpośrednia konfrontacja między mocarstwami nie wchodziła w grę. Rozpoczęła się era wojen poprzez pośredników. Poza granice ZSRR szerokim strumieniem popłynęło wyposażenie i doradcy wojskowi. Sowiecki sprzęt był zdecydowanie tańszy od zachodnich (czy amerykańskich) odpowiedników i znacząco prostszy w obsłudze – były to argumenty krytyczne dla państw Trzeciego Świata. Od lat 60. sowiecka aktywność rosła z roku na rok, napędzana procesami dekolonizacyjnymi i wojnami narodowowyzwoleńczymi. ZSRR zdobywał coraz więcej przyczółków w Afryce i Azji. Niebezpośrednia konfrontacja z USA przybierała od czasu do czasu gorącą formę, czego najlepszym przykładem były kolejne wojny izraelsko-arabskie, będące typowym przykładem wojen przez pośredników. Mocarstwa jednak bardzo pilnowały, aby ten konflikt, i inne, nie wymknęły się spod kontroli i nie wciągnęły ich w bezpośredni konflikt.

Afganistan. Interwencja w Afganistanie była pierwszym krokiem do rozpadu ZSRR. Ameryka, znajdująca się w kryzysie polityczno-ekonomicznym, wydawała się słaba i niegotowa do konfrontacji. Jednak bezpośrednia interwencja sowiecka w kraju, z którego możliwy był dostęp do całej Azji Południowej i na Bliski Wschód z jego kluczowymi dla USA zasobami ropy naftowej sprowokował gwałtowną reakcję Ameryki. Armia sowiecka ugrzęzła w wojnie partyzanckiej w nieprzyjaznym terenie Hindukuszu. Młodemu mudżahedinowi wyruszającemu na wojnę rodzina wyprawiała od razu pogrzeb. A nie z takim przeciwnikiem armia sowiecka uczyła się walczyć, bo była przygotowywana do wojny na wielkiej nizinie europejskiej, w której miały wziąć udział dziesiątki tysięcy czołgów, samolotów i dział.

Mudżahedini walczący na doskonale znanym sobie terenie, bezwzględni, dozbrajani przez Amerykanów i kraje arabskie, wysysali siły z ZSRR. Koszty powoli stawały się nieakceptowalne, ale ZSRR, bojąc się utraty twarzy, trwał w Afganistanie, tracąc kolejne tysiące żołnierzy, sprzęt i pieniądze. Koszty społeczne były jeszcze gorsze. Afgańscy weterani spadli w sam środek umęczonego i zastraszonego społeczeństwa sowieckiego i zadziałali jak powoli działająca trucizna. Po tym, co przeżyli w Afganistanie, milicja nie wydawała się im straszna, nastąpił gwałtowny wzrost przestępczości i jej zbrutalizowanie. Jeśli dodamy do tego koszty psychologicznych traum dla rodzin okaleczonych, zabitych czy cierpiących na problemy psychiczne żołnierzy, to dopiero wtedy możemy ocenić całą tragedię wojny afgańskiej dla Rosji.

Osierocona armia. Upadek Związku Sowieckiego w sposób szczególny dotknął armię. Nagle z hołubionej instytucji stała się nikomu niepotrzebną i kosztowną zawadą. Na pensje nie było pieniędzy, a oficerowie musieli dorabiać jako ochroniarze albo kraść, bo nie mieli środków do życia. Nieefektywny i kosztowny przemysł zbrojeniowy przeżywał gwałtowną zapaść. Doszły do tego gwałtowne konflikty w rozpadającym się ZSRR. Reakcją części armii i innych struktur siłowych była próba puczu wojskowego przeprowadzona przez Janajewa w 1991 r., który zamiast zatrzymać procesy dezintegracyjne, znacząco je przyśpieszył. Dekada po wyłonieniu się nowego systemu politycznego na terytorium dawnego ZSRR była dla armii tragiczna – ledwo, ledwo udało się utrzymać minimalną gotowość bojową sił zbrojnych, które musiały liczyć w zasadzie tylko na broń atomową jako instrument odstraszania, bo reszta komponentów sił zbrojnych znajdowała się w katastrofalnej sytuacji. Tak katastrofalnej, że konflikt z małą Czeczenią zakończył się widowiskową klapą.

Odrodzenie. Kiedy do władzy doszedł Władimir Putin, szybko okazało się, że Rosja ma zamiar odbudować swoją mocarstwową pozycję. Na początek wzięto na cel Czeczenię. Potem, w 2008 r., przyszedł czas na Gruzję. Skończyła się smuta i zaczęła się nowa epoka zbioru ziem ruskich. Armia rosyjska już od wielu lat – co najmniej od 2008 r. – otrzymuje gigantyczne (jak na możliwości Rosji) fundusze, co umożliwia jej zakupy nowego sprzętu oraz znaczące podniesienie gotowości bojowej.

Najważniejszy cel pozostawał jednak cały czas przed Putinem. Jak napisał kiedyś Zbigniew Brzeziński, Rosja nigdy nie osiągnie pozycji mocarstwa, jeśli w jej granicach ponownie nie znajdzie się Ukraina. Wydarzenia na kijowskim Majdanie zaskoczyły swoją dynamiką samych Ukraińców. Takie rzeczy jednak zdarzały się już wcześniej, wystarczy przypomnieć pomarańczową rewolucję, rewolucję róż w Gruzji czy wydarzenia w Belgradzie w 2000 r. Prawdziwe zdumienie wzbudziła jednak reakcja Rosji, tego doprawdy nikt się nie spodziewał. Najpierw najazd na Krym „zielonych ludzików”, a potem otwarta agresja na samą Ukrainę i walki w Donbasie.

Sukcesy armii ukraińskiej, która powoli wypychała separatystów z zajętych przez nich terenów, zmusiły Rosję do zwiększenia swojej obecności zbrojnej (cały czas nieformalnie) w kraju sąsiada. Na Ukrainie znaleźli się żołnierze regularnej armii wraz ze swoim sprzętem – ocenia się, że jest ich tam co najmniej kilka tysięcy. Dzisiaj działania zbrojne przygasły. Konflikt za to nabiera coraz większego rozmachu w infosferze. Wojna propagandowa i cybernetyczna trwa w najlepsze. Czy ponownie nabierze gorącego wymiaru, tego poza kremlowskimi decydentami i Putinem nie wie nikt. Ale rosyjski militaryzm znów jest w fazie przypływu.

***

Żołnierz rosyjski w oczach niemieckiego generała

Nie można przewidzieć, jaka będzie reakcja Rosjanina, gdyż może się ona przemieszczać od jednego ekstremum do następnego. Polegając na doświadczeniu, można stwierdzić z dużą pewnością, jaka będzie reakcja żołnierza każdej innej narodowości, u Rosjanina tej pewności nie ma nigdy. Sowiecki żołnierz ma tak niezwykłe i wielowymiarowe umiejętności, jak wielki i niezwykły jest jego kraj. Jest wytrzymały i cierpliwy w sposób przekraczający wyobrażenie, jest niesamowicie odważny – a jednocześnie może okazać się strasznym tchórzem. Zdarzały się wypadki, że sowiecki oddział odpierał silny atak niemiecki z wielką walecznością, nagle uciekając przed małą grupą szturmową. Bataliony załamywały się przy pierwszych strzałach, a jednak w chwilę potem walczyły do ostatniego żołnierza. Rosjanin jest nieprzewidywalny, dzisiaj nie obchodzą go niechronione flanki, a jutro cały się trzęsie na myśl o odsłoniętym skrzydle. (…) indywidualność [sowieckiego piechura] łatwo ginie w masie, a jego wytrzymałość bierze się z setek lat cierpienia i wyzysku. (…) Rosyjski żołnierz pozostaje kompletnie nieporuszony, krocząc po trupach setek swoich towarzyszy (…) równie nieporuszony jest możliwością własnej śmierci. Życie nie ma dla niego specjalnej wartości”, gen. Mellenthin „Bitwy pancerne”.

***

Szturm na Grozny

W sylwestrowy wieczór 1994 r. w sztabie sił Federacji Rosyjskiej prowadzących kampanię przeciw Czeczenom imprezujący oficerowie zdecydowali się po prostu zdobyć Grozny gwałtownym natarciem pancernym w dniu 1 stycznia, akurat w urodziny gen. Pawła Graczowa, ministra obrony Rosji. Natarcie przeprowadzone bez wystarczającego przygotowania, przez jednostki w sporej liczbie złożone z niedoświadczonych poborowych, poniosło krwawą klęskę. Zginęło ok. 2 tys. żołnierzy rosyjskich, kilka tysięcy zostało rannych, ponadto ocenia się, że Rosjanie stracili od 220 do 400 czołgów i innych wozów bojowych.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną