Pomocnik Historyczny

Wyścig zbrojeń

Marek Sobczak / Polityka
Zimnowojenny wyścig zbrojeń nie był nowością w historii. Generałowie zawsze chcieli mieć do dyspozycji grubszą pałkę do zdzielenia przeciwnika w głowę. Bomba atomowa wniosła w te zmagania zupełnie nową jakość.
Marek Sobczak/Polityka

Ładunki nuklearne. W 1945 r. USA były monopolistą w dziedzinie zbrojeń atomowych. Miały bombę (kilka sztuk) i środki jej przenoszenia (bombowce B-29). Arsenał nieliczny, ale szybko rosnący. Tyle że Stalin, dzięki swoim szpiegom doskonale zorientowany w amerykańskich postępach, nie ugiął się pod presją i intensywnie rozwijał sowiecki program atomowy, by w 1949 r. doprowadzić do stworzenia pierwszej bomby atomowej.

Kolejny poziom potencjału niszczącego wyznaczyło pojawienie się w połowie lat 50. bomby termojądrowej, zwanej wodorową. Znacznie wzrosła przy tym moc wybuchu – z poziomu maksymalnie 500 kiloton do kilkudziesięciu megaton. Szczególnym jej przypadkiem była bomba neutronowa, w której zwiększono udział promieniowania neutronowego w energii wybuchu z 5 do ok.

Pomocnik Historyczny „Zimna wojna” (100106) z dnia 28.03.2016; Generałowie i szpiedzy; s. 110
Reklama