Pomocnik Historyczny

Krzyżowcy u bram

Przemiana Bizancjum po krucjatach krzyżowców

Zdobycie Konstantynopola przez rycerzy IV krucjaty w 1204 r.; wenecki obraz Iacopo Nigretiego (zwanego Palmą młodszym), XVII w. Zdobycie Konstantynopola przez rycerzy IV krucjaty w 1204 r.; wenecki obraz Iacopo Nigretiego (zwanego Palmą młodszym), XVII w. AKG
Z bizantyńskiego punktu widzenia wyprawy krzyżowe do Palestyny zniweczyły duchowe relacje pomiędzy chrześcijaństwem Wschodu i Zachodu. Gorzej jeszcze – krucjaty obróciły swą militarną siłę przeciwko cesarstwu i przyczyniły się do jego upadku.
Krucjaty i rozpad cesarstwa.Marek Sobczak/Polityka Krucjaty i rozpad cesarstwa.
Nicetas Choniates (XII/XIII w.), bizantyński kronikarz katastrofy 1204 r.AN Nicetas Choniates (XII/XIII w.), bizantyński kronikarz katastrofy 1204 r.
Antyczne tzw. Rumaki Lizypa, dziś w zbiorach Museo Marciano, zdobiły fasadę weneckiej bazyliki św. Marka; jedna z najbardziej znanych zdobyczy łacinników, którzy w XIII w. złupili Konstantynopol (gdzie stały na hipodromie).AN Antyczne tzw. Rumaki Lizypa, dziś w zbiorach Museo Marciano, zdobiły fasadę weneckiej bazyliki św. Marka; jedna z najbardziej znanych zdobyczy łacinników, którzy w XIII w. złupili Konstantynopol (gdzie stały na hipodromie).

Tekst ukazał się w nowym Pomocniku Historycznym „Dzieje Bizancjum. Zaginione cesarstwo”, dostępnym od 12 marca 2019 r. i w internetowym sklepie POLITYKI.

***

Zagrożone przedmurze. Schizma kościelna w 1054 r. odcisnęła piętno na postrzeganiu Bizancjum wśród europejskich elit. Odtąd Rzym i Konstantynopol spoglądały na siebie mniej przyjaźnie. To jednak nie przekreślało wzajemnych kontaktów. Z jednej strony Bizancjum nadal było przedmurzem chrześcijaństwa, choć znalazło się w nowej, niekorzystnej sytuacji strategicznej w związku z agresywną polityką militarną Turków Seldżuków od połowy XI w. O tym, że sytuacja stawała się niebezpieczna dla całego chrześcijaństwa, świadczyła klęska armii cesarza Romana IV Diogenesa (1068–71) pod Manzikertem w sierpniu 1071 r. Przełożyło się to na opanowanie znacznych połaci Anatolii. Z drugiej zaś strony papiestwo za pontyfikatu Grzegorza VII (XI w.) nieudolnie próbowało zorganizować pomoc dla Konstantynopola. Po zamęcie w Bizancjum jego nowy cesarz Aleksy I Komnen (1081–1118) zabiegał o poprawę relacji kościelnych, a być może nawet o wsparcie wojskowe zorganizowane przez papieża Urbana II.

Krucjata ludowa. Aby dotrzeć z Europy do wręcz mitycznej krainy, gdzie żył i działał przed 11 wiekami Jezus Chrystus, należało przebyć – maszerując drogą lądową – Półwysep Bałkański, ziemie cesarstwa bizantyńskiego, Półwysep Anatolijski i dopiero było można wkroczyć do Zamorza (Outremer). Tam znajdował się cel pielgrzymki – Ziemia Święta wraz z Jerozolimą, ważną dla chrześcijan, żydów i muzułmanów. Podejmowane od stuleci wędrówki tych pierwszych do tego miejsca, teraz w rękach Arabów, miały od końca XI w. zmienić radykalnie dotychczasowy charakter. Nową ich wizję ogłosił w listopadzie 1095 r. w Clermont, pochodzący z Francji, Urban II. Zachęcił on zgromadzone tam rycerstwo do oswobodzenia Ziemi Świętej z rąk muzułmanów.

Wyobrażenie wyprawy krzyżowej w oczach bizantyńskich nie istniało, gdyż nie było wcześniej takiego przedsięwzięcia. Jakie zatem Aleksy I miał podjąć kroki, aby się na nią przygotować? Praktycznie mógł tylko oczekiwać na rozwój wypadków. Natomiast w Europie przygotowania zaczęły się z nastaniem 1096 r. Miała to być po prostu wyprawa wojenna pod hasłem walki z niewiernymi. Zrazu do Ziemi Świętej podążyły jednak głównie zastępy chłopów i różnej maści awanturników. Od marca zaczęli oni wyruszać z różnych części kontynentu, czyniąc przy okazji wiele niegodziwości, zwłaszcza wśród społeczności żydowskich. Ekscesy na Bałkanach, których dopuszczali się podkomendni Piotra Eremity oraz innych watażków, nie napawały Aleksego I dobrymi myślami. Mimo więc dość życzliwej postawy imperatora, troszczącego się o prowiant dla przybyszów, pragnął on jak najprędzej pozbyć się niesfornych i nieposiadających żadnej wartości bojowej pielgrzymów – ułatwiając im przedostanie się na brzeg azjatycki. W sierpniu 1096 r. chmary pierwszych krzyżowców zostały wyprawione spod Konstantynopola do Anatolii. Tam ta ludowa krucjata została wnet zmiażdżona przez Seldżuków (w październiku 1096 r.). Na wieść o pogromie cesarz wysłał wojska, aby podjąć na okręty nielicznych ocalałych z masakry, których przetransportowano do Konstantynopola, niemniej pozbawiając wcześniej oręża.

I krucjata rycerska. Anna Komnena, córka cesarza, na kartach „Aleksjady” opisała, jak w Bizancjum zaczęto postrzegać krzyżowców: „Dla większej jasności i dokładności przytoczę w swym dziele krążące wszędzie wieści, że Gotfryd był pierwszy, który sprzedał swe posiadłości i wyruszył w drogę. Był człowiekiem bardzo bogatym, szczycił się szlachectwem, męstwem i swym rodem, każdy bowiem Celt usiłuje się wybijać ponad innych. Wówczas to nastąpiło poruszenie wśród mężczyzn i kobiet, jakiego nie znała nigdy pamięć ludzka. Maluczcy szczerze chcieli złożyć hołd Grobowi Świętemu i zwiedzić miejsce święte, natomiast ludzie przewrotni, a zwłaszcza Boemund i inni mu podobni, nosili w głębi odmienne zamiary. Myśleli, że uda im się już teraz w czasie wyprawy zdobyć cesarskie miasto; jak gdyby znaleźli korzystną po temu sposobność. (…) Mamy zupełnie inne wyobrażenie o księżach niż Latyni. My kierujemy się kanonami, prawami i dogmatem ewangelicznym: »Nie dotykaj, nie krzycz, nie napadaj, albowiem jesteś wyświęcony«. Natomiast barbarzyńca latyński odprawia nabożeństwo, jednocześnie trzyma tarczę w lewej ręce, prawą potrząsa włócznią i udziela Ciała i Krwi Pańskiej oraz patrzy na rzeź. Jest mężem krwi, jak powiedziano w psalmie Dawida. Takie to plemię Latynów – jednako kocha Boga i wojnę. Podobnie i ten, lepszy wojak niż ksiądz, wdział szatę kapłańską, chwycił za wiosło, zajął się wojną i bitwą, walcząc zarazem z morzem i ludźmi” (tłum. Oktawiusz Jurewicz).

Aleksy I zdawał już sobie sprawę z niebezpieczeństwa pojawienia się w Konstantynopolu zbrojnych zastępów zachodniego rycerstwa. Postanowił, jak w przypadku krucjaty ludowej, nie wpuszczać ich do Konstantynopola. Chcąc nie chcąc, krzyżowcy od jesieni 1096 r. zostali rozlokowani poza miastem. Zamysłem cesarza było odebranie hołdu lennego od wspomnianych w przytoczonym fragmencie „Aleksjady” Gotfryda z Bouillon i Boemunda z Tarentu, należących do grona przywódców krucjaty z racji majątku i znaczenia politycznego, oraz innych feudałów. Władca naiwnie oczekiwał, że krzyżowcy – po osiągnięciu celu w Ziemi Świętej – oddadzą w jego ręce zdobyte terytoria.

Przymuszeni baronowie krucjaty złożyli hołd cesarzowi, jednak nie za bardzo zamierzali wywiązać się ze zobowiązań. Wiosną 1097 r. wyruszyli w drogę przez Wyżynę Anatolijską. Aleksy, pragnąc z jednej strony wspomóc przybyszy z zachodniej Europy poruszających się w nieznanym sobie terenie, a z drugiej – kontrolować ich poczynania, przydzielił im przewodnika w osobie generała Tatikiosa ze szczupłą drużyną. Zanim krzyżowcy przystąpili do oblężenia twierdzy w Antiochii w październiku 1097 r., przekazali Tatikiosowi dwie zdobyte wcześniej fortece, ale w zasadzie był to koniec współpracy z bizantyńskim wojskowym. Tatikios opuścił więc armię krzyżową i powrócił do stolicy. Krzyżowcy działali odtąd bez symbolicznego choćby wsparcia bizantyńskiego.

Zdobycie Antiochii w czerwcu 1098 r. oraz ulokowanie się w niej Boemunda, który zaczął tytułować się księciem antiocheńskim, przekreśliło nadzieje Aleksego I na panowanie nad tym ważnym dla Bizancjum miastem. W połowie lipca 1099 r. zdziesiątkowane i zdesperowane resztki wojsk krzyżowych dopięły celu wyprawy, zdobyły Jerozolimę, a wkrótce powołały do życia własne Królestwo Jerozolimskie. Bizancjum nie tylko nie odzyskało miast Bliskiego Wschodu, które przed pojawieniem się Arabów w latach 30. VII w. należały do cesarstwa, ale krucjata rycerska zachęciła jeszcze zachodni żywioł do penetracji terenów cesarstwa. Skłoniła też polityczno-wojskowe ośrodki muzułmańskie na Bliskim Wschodzie oraz w Anatolii do konsolidacji przeciw krzyżowcom, a pośrednio i Bizancjum. Ostatecznie I krucjata przyczyniła się do wzrostu napięcia pomiędzy islamem a chrześcijaństwem, a wobec mizernych rokowań na współpracę pomiędzy chrześcijanami wschodnimi a zachodnimi nie można było liczyć na budowę skutecznej tamy przed naporem islamu w granice imperium.

II krucjata. Syn Aleksego, Jan II Komnen (1118–43), który w 1135 r. tymczasowo zapanował nad Antiochią, postanowił zerwać z osobliwym izolacjonizmem ojca i nawiązać bardziej ożywione kontakty z europejskimi władcami. Liczył, że przełoży się to na lepsze stosunki z krzyżowcami. Plany te przekreśliła jego nieoczekiwana śmierć. A wkrótce muzułmanie zdobyli miasta oraz terytoria na Bliskim Wschodzie należące do krzyżowców. Papiestwo wezwało do kolejnej krucjaty, tym samym ściągając na Bizancjum nowe niebezpieczeństwo.

Przed cesarzem Manuelem I (1143–80) stanęło zadanie zdaje się trudniejsze niż przed jego dziadem. A to za sprawą poczynań głównych uczestników wyprawy – króla Francji Ludwika VII i króla Niemiec Konrada III Hohenstaufa. Ten ostatni przybył do Konstantynopola we wrześniu 1147 r. Na początku października do miasta wkroczył monarcha francuski. Manuel I skutecznie wymógł na nim obietnicę, że zdobyte terytoria zostaną przekazane pod berło cesarza. A potem zawarł rozejm z sułtanem Rumu – Masudem. Intencją dyplomacji bizantyńskiej – troszczącej się o domenę cesarską w Anatolii – było ostudzenie zapału muzułmanów w walce przeciwko krzyżowcom. II krucjata bowiem była dla Manuela I niepożądaną próbą ofensywy zachodnich feudałów chcących wspierać wątłe enklawy ich władztwa w Ziemi Świętej.

Wojska zarówno Konrada, jak i Ludwika zostały przez Seldżuków pokonane. Najpoważniejszym zarzutem króla Francji wobec Manuela był wspomniany rozejm z Masudem. Po latach cesarz, zdając sobie sprawę, jak mizernie wygląda jego reputacja w kwestii krzyżowej, postanowił sam zdusić Turków. 17 września 1176 r. jego armia, wprawdzie nie ponosząc drastycznych strat w ludziach, została pokonana pod Myriokefalonem. Prysły bizantyńskie marzenia o zapanowaniu nad Anatolią, nadzieje na budowę trwalszego przedmurza chrześcijaństwa. Nie udawało się też Komnenom skutecznie wspierać syryjskich chrześcijan, co mogło prowadzić do rozszerzenia panowania bizantyńskiego na tych terenach.

III krucjata. Podczas panowania Izaaka II Angelosa (1185–95) doszło do III krucjaty (1189–92). Władca bizantyński, podobnie jak poprzednicy, czynił wiele, aby osłabić jej pole rażenia. Zawarł m.in. układ z sułtanem Egiptu Saladynem i zobowiązał się do utrudniania krzyżowcom przeprawy do Azji. Chciał bowiem ekspedycję oddalić od terenów cesarstwa. Szczęśliwie dla bazyleusa monarchowie z Anglii oraz Francji pożeglowali wprost do Ziemi Świętej. Spośród prominentnych krzyżowców tylko cesarz Fryderyk Barbarossa zjawił się w Konstantynopolu. W Europie spoglądano na Bizancjum coraz bardziej nieprzychylnie.

IV krucjata. Gdy w głowie papieża Innocentego III rodziła się myśl o IV krucjacie (1202–04), nikt nie przewidywał tak przerażającego dla Bizancjum w skutkach końca wyprawy. W szeregi krzyżowców weszli – obok rycerstwa głównie francuskiego – Wenecjanie, którzy zaoferowali dostarczenie krzyżowego wojska do Ziemi Świętej lub Egiptu. Jednak nie wszyscy ochotnicy stawili się w Wenecji, zabrakło więc środków na pokrycie wydatków na flotę. Wenecjanie prolongowali zapłatę, narzucając jednocześnie realizację swego planu podboju wybrzeży adriatyckich – rękoma krzyżowców. Samo w sobie wypaczało to ideę wyprawy w obronie wiary przeciwko muzułmanom.

Nagle, wiosną 1203 r., w obozie krzyżowców zjawił się – zbiegły z więzienia – Aleksy, syn cesarza Izaaka II Angelosa, strąconego z tronu, a następnie zwyczajowo oślepionego przez Aleksego III (1195–1203). Młody książę, w zamian za pomoc przy obaleniu bazyleusa, złożył krzyżowcom propozycję unii kościelnej, finansowego wsparcia ich armii krzyżowej i późniejszego jakowegoś zadośćuczynienia. Baronowie z Wenecjanami zaaprobowali tę kuszącą, choć dość podejrzaną ofertę, i pożeglowali wprost do Konstantynopola. Zdobyli miasto w lipcu 1203 r., ustanawiając Izaaka II (ponownie) i Aleksego IV (1203–04) cesarzami. Aleksy III czmychnął z miasta.

Katastrofa 1204 r. Po krótkiej idylli krzyżowcy przystąpili – z komorniczą gorliwością – do egzekucji obietnic Aleksego IV. Kiedy okazało się, że były one mocno na wyrost, doszło do przewrotów pałacowych. Nowy cesarz Aleksy V Murzuflos (1204 r.), zgładziwszy konkurentów do tronu, próbował jeszcze powstrzymać krzyżowców przed opanowaniem stolicy. Podjęto nawet pewne kroki zaradcze. Ówczesny dyplomata i dziejopis Jerzy Akropolites wspominał w swej „Historii”: „Łacinników bowiem, którzy mieszkali w Konstantynopolu, najbardziej wpływowi i sprawujący wysokie urzędy [mieszkańcy] postanowili usunąć z miasta, by nie mieć ich wewnątrz [murów] jako podstępnych wrogów. Tych zaś, którzy jako dezerterzy przeszli do nieprzyjaciół, było wiele tysięcy, choć zobowiązali się wcześniej wobec mieszkańców uroczystą przysięgą, iż nigdy nie pomyślą o zdradzie wobec nich, choćby mieli za to zapłacić śmiercią jako rodowici i rdzenni mieszkańcy…” (tłum. Anna Pawlaczyk).

Na niewiele się to zdało. Wpierw podzielono skórę na niedźwiedziu, czyli dokonano teoretycznego rozbioru cesarstwa pomiędzy potencjalnych zwycięzców. Od słów przyszło do czynów. Miasto zostało zdobyte przez wojska krzyżowe 12 kwietnia 1204 r. i złupione w ciągu kolejnych dni. W jego dziewięćsetletniej historii było oblegane przez hordy pogan, ale wpadło w ręce współwyznawców, którzy zamiast w Ziemi Świętej wyszli na ląd nad Bosforem. Wraz z Konstantynopolem upadło całe cesarstwo, a elity bizantyńskie rozpierzchły się z dala od niegdysiejszej Królowej Miast.

Wielki historyk bizantyński Nicetas Choniates, świadek i jedna z tysięcy ofiar IV krucjaty, w trakcie pożogi miasta utracił dom, ledwie uniósłszy z niego swe historyczne dzieło. Pisał w nim o krzyżowcach IV wyprawy, że są to „heroldowie Antychrysta” i „narzędzia bezbożnych czynów”. Inny z ówczesnych bizantyńskich historyków Mikołaj Mesarites widział w krzyżowcach ludzi „opętanych żądzą wojny… z mordem w oczach… łupiących święte miejsca”. Wspominał o rewizjach osobistych kobiet, które były posądzane o ukrywanie kosztowności w „zakamarkach” swoich ciał, o lżeniu, o znieważaniu matron i mężczyzn, o torturowaniu mnichów i zabijaniu noworodków. Jerzy Akropolites podsumował po latach: „To więc, co spotkało miasto, [by opowiedzieć], potrzeba by długo mówić i nie na bieżący temat. Zupełnie jest zaś dla wszystkich jasne, jakie w zdobywanych szturmem miastach dzieją się okropne rzeczy, zabijanie mężów, branie w niewolę kobiet, grabieże, niszczenie domów, i wszystkie inne uczynki, jakich [ludzie] dopuszczają się z mieczem [w dłoni]” (tłum. Anna Pawlaczyk).

Cesarstwo łacińskie. Wzniesiony na gruzach Bizancjum rachityczny bastion chrześcijaństwa, cesarstwo łacińskie, wytrzymało niespełna 60 lat (1204–61), zanim ponownie w Konstantynopolu osiedli władcy bizantyńscy z nowej dynastii Paleologów. Dorobek kultury materialnej Bizancjum, pamiątki czasów starożytnych, kolekcje relikwii, niepoliczone skarby zasiliły tymczasem tabory i mieszki rabusiów bądź uległy dewastacji.

W XIII w. krucjaty już nie miały takiego magnesu przyciągania. Żadna z kolejnych wypraw krzyżowych nie dotarła do resztek cesarstwa.

***

Tekst ukazał się w nowym Pomocniku Historycznym „Dzieje Bizancjum. Zaginione cesarstwo”, dostępnym od 12 marca 2019 r. i w internetowym sklepie POLITYKI.

Reklama
Reklama