Targi o posag. Czym było królewskie bogactwo? Co należało do władczyń, czyli stanowiło ich majątek osobisty, którym mogły swobodnie dysponować, a co jedynie oddawano im w użytkowanie, by dzięki tym środkom dodawały splendoru swym koronowanym małżonkom?
Zależało to przede wszystkim od statusu monarchini: w przypadku królowych dziedziczących tron i sprawujących rządy królewskie – jak Jadwiga Andegaweńska, Izabela Kastylijska czy Elżbieta I – ich zakres uprawnień majątkowych nie różnił się od tego, jaki był przewidziany dla mężczyzn królów. Status materialny żon królewskich określały zaś panujące w danym czasie i miejscu zasady prawne dotyczące relacji majątkowych między małżonkami i utrwalona praktyka.
W modelu małżeństwa obowiązującym przez wieki w Europie narzeczona wnosiła do stadła posag, którego wysokość negocjowali z narzeczonym jej opiekunowie prawni (najczęściej ojciec, brat lub inni bliscy męscy krewni). Analogiczne rokowania poprzedzały małżeństwa królewskie, choć z reguły to ich polityczny, a nie materialny wymiar miał kluczowe znaczenie. Po zawarciu związku narzeczona oficjalnie zrzekała się praw do spadku po swoich rodzicach, choć czasem w odrębnej klauzuli zastrzegano, że w wypadku bezpotomnej śmierci męskich dziedziców zrzeczenie to przestanie obowiązywać. W przypadku małżeństw aranżowanych w rodzinach panujących zapis taki mógł czasem otwierać drogę do tronu obcej dynastii, zatem wydający pannę za mąż najbliżsi krewni starali się go unikać.
Forma posagu królewskiej narzeczonej różniła się w zależności od miejsca i czasu. Jednak już od średniowiecza praktyką najczęstszą było ustalanie konkretnej kwoty pieniężnej, wypłacanej mężowi w całości lub w ratach w ustalonym czasie. Czasem spłata posagu trwała latami, a mężowie byli zmuszeni uciekać się do różnych form nacisku, włącznie z groźbami zastosowania przewidzianych w intercyzie kar finansowych wobec niesolidnych teściów czy szwagrów.