Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Pomocnik Historyczny

Najntisy i niekoniec Historii

Świat trzęsie się w posadach, słychać głosy o nowej zimnej wojnie. Aż nie chce się wierzyć, że ledwie trzydzieści kilka lat temu, gdy Związek Sowiecki chylił się ku upadkowi i rozpadała się jego strefa wpływów, amerykański analityk Francis Fukuyama ogłosił koniec Historii (tej przez wielkie H). Zwyciężała demokracja liberalna i była nadzieja, że ostatecznie. Na placu boju pozostawały Stany Zjednoczone jako samotny strażnik globalnego porządku. Bywał ten żandarm hipokrytą, ale na sztandarach niósł idee demokracji, praw człowieka, norm międzynarodowych. Nastawał, jak pisał amerykański publicysta Charles Krauthamer, moment jednobiegunowy.

Dziś nie ma śladu po tych iluzjach. Świat stał się wielobiegunowy, do gardeł rzuca się sobie (i innym) wiele mocarstw, a amerykański strażnik, jaki mundur założył, każdy widzi. Stąd może u tak wielu tęsknota za optymizmem z lat 90. Polacy mogą dodatkowo pamiętać te lata jako dekadę transformacji ustrojowej, gospodarczej i społecznej, bolesnej, bo bolesnej, ale oznaczającej wyrwanie się z orbity Moskwy ku zachodniej cywilizacji. Werbalnie większość tego pragnęła. I szczyciła się, że Polska stoi na czele zmian.

Być może na nostalgii za latami 90. buduje się – przynajmniej w obszarze popkultury i obyczaju – moda na nie. W tym kontekście ciepło się mówi o najntisach. Powracają elementy mody, stylu, gadżety, slogany, motywy muzyczne. Młode pokolenie odkurza idoli i symbole tamtych lat, starsze na tę okoliczność przypomina sobie siebie sprzed kilku dekad i się rozmarza.

Postanowiliśmy zatem dokładniej przyjrzeć się latom 90. XX w. Opisać je w wielu płaszczyznach. Pamięć bowiem lubi płatać figle, odkurzmy ją nieco. Nie każdy wszak musiał być wówczas optymistą, było wystarczająco dużo obiektywnego wykluczenia lub subiektywnego poczucia straty, którymi karmiły się potem zjawiska dziś agresywnie widoczne, np.

Pomocnik Historyczny „Lata 90.” (100236) z dnia 23.02.2026; Wstęp; s. 3
Reklama