Preludium. Wskazówki dziejów rozpoczęły odliczanie nowej epoki w Polsce już w 1989 r. Ruszyły 4 czerwca 1989 r. wraz z wyborami parlamentarnymi, w których Polacy po raz pierwszy w nieskrępowany sposób mogli pokazać swój stosunek do reżimu komunistycznego, narzuconego im przez Józefa Stalina w 1945 r. Taką szansę dała umowa Okrągłego Stołu, zawarta 5 kwietnia 1989 r. przez władze PRL i opozycyjną Solidarność. Skorzystali z niej i pokazali komunizmowi czerwoną kartkę. Do 100-osobowego Senatu, wybieranego demokratycznie, nie wszedł żaden nominat władzy. Dostali też oni tęgie lanie w głosowaniu do Sejmu, choć tej reduty stracić nie mogli, bo kontrakt Okrągłego Stołu zapewniał im większość mandatów.
Ludzie dosyć mieli życia w systemie tłumiącym wolność, pełnym zakłamania, arogancji rządzących, niewydolnym ekonomicznie, marnotrawiącym zasoby kraju i społeczną energię. Chcieli decydować o swoim losie, wykorzystywać własne talenty, swobodnie podróżować, być częścią rozwijającego się Zachodu, od którego po drugiej wojnie światowej odgrodziła Polskę jałtańska żelazna kurtyna.
System komunistyczny nie był w stanie tego wszystkiego zapewnić, a i osłabł na tyle, że nie mógł już, tak jak przez kilka dziesięcioleci, przemocą egzekwować posłuszeństwa. Niewydolna gospodarka – oparta na ideologicznych dogmatach, a nie racjonalnej ekonomice – nie zaspokajała podstawowych potrzeb, czego świadectwem były puste sklepowe półki i długie kolejki. Kraj pilnie wymagał reform, które trzeba było opłacić wyrzeczeniami, więc przeprowadzić tę operację mogła tylko władza ciesząca się obywatelskim zaufaniem.
Zalecana ostrożność. 4 czerwca 1989 r. pokazał, że takim mandatem dysponuje wyłącznie Solidarność. Jednak jej liderzy, na czele z Lechem Wałęsą, działali ostrożnie, bo Polska ciągle stanowiła część sowieckiego imperium.