Jeśli w sto lat po jakimś wydarzeniu trwają spory dotyczące jego oceny, co się wyraża m.in. w używanym słownictwie, to znaczy, że mamy do czynienia z czymś wymykającym się utartym schematom myślowym. No bo jak jednoznacznie odnieść się do sytuacji, gdy ktoś zdobywa władzę de facto siłą, ale od strony ustrojowej wszystko jest lege artis? Prezydent i premier ustępują ze swych stanowisk, w ich miejsce zostają – zgodnie z regułami gry – wybrani następcy, parlament nie zostaje rozwiązany, obraduje w dotychczasowym składzie, pochodzącym z wolnych, demokratycznych wyborów, a swymi decyzjami sankcjonuje dokonaną zmianę. A do tego głównemu bohaterowi towarzyszy legenda niepodległościowa i bohaterska, zarówno z czasów Wielkiej Wojny, jak i zmagań z bolszewikami.
Ahistoryzm to interpretowanie zjawisk z przeszłości bez uwzględnienia ich związku z warunkami historycznymi. Łatwo otóż wystawiać oceny, gdy zna się ciąg dalszy jakiegoś wydarzenia. By nie popaść w tę pułapkę, zanurzmy się najpierw w atmosferę pierwszych lat istnienia odrodzonej w 1918 r., niepodległej Polski. Poznajmy konteksty wewnątrzkrajowe i międzynarodowe.
Wyposażeni w tę wiedzę prześledźmy dramaturgię wydarzeń z połowy maja 1926 r., gdy młoda państwowość stanęła na krawędzi wojny domowej. Przyjrzyjmy się ich głównym uczestnikom. Poznajmy język ówczesnych debat, odezw, prasowych komunikatów. Zróbmy bilans ofiar bratobójczych walk. Prześledźmy wysiłki różnych stron narodowego dramatu bezpośrednio po zakończeniu polityczno-militarnego zwarcia.
Dowiedzmy się wreszcie, jak na gorąco reagowały na majowy przewrót i jak go oceniały różne obozy polityczne, grupy narodowościowe i społeczne. I jak go widziała Europa.
Tak właśnie skonstruowany jest nasz Pomocnik: geneza wydarzeń, przewrót majowy, ówczesne reakcje i oceny.