Czas dodatków nadzwyczajnych
Przewrót majowy stał się testem dla polskiej prasy
Historia pewnej konfiskaty. Środowisko piłsudczyków w 1926 r. nie dysponowało własną prasą codzienną. W tym kręgu ideowym ukazywał się tygodnik „Głos Prawdy”, bojowo prowadzony przez Wojciecha Stpiczyńskiego, i teoretyczny miesięcznik „Droga” redagowany przez Adama Skwarczyńskiego. Spośród dzienników warszawskich zdecydowanie propiłsudczykowski był „Kurier Poranny”; to na jego łamach Komendant wypowiadał się w okresie, gdy nie brał czynnego udziału w życiu politycznym. Od początku 1926 r. gazeta opublikowała kilka wywiadów z Piłsudskim, w których Marszałek komentował polską scenę polityczną. Ponadto po stronie Piłsudskiego stali dziennikarze „Nowego Kuriera Polskiego”; to pismo miało jednak mniejszą popularność.
Właśnie w „Kurierze Porannym” we wtorek 11 maja został wydrukowany wywiad z Piłsudskim na temat przesilenia rządowego. Marszałek ostro zaatakował Wincentego Witosa, stosunek rządów do wojska i „rozwydrzenie partyjne”. Kilka godzin po tym, jak nakład trafił do kolportażu, w administracji dziennika zjawił się dzielnicowy Policji Państwowej Kalinowski i oświadczył, że na polecenie komisariatu rządu ma dokonać konfiskaty. Równocześnie policja konfiskowała pozostałe jeszcze egzemplarze gazety u sprzedawców, w kioskach, a nawet – jak twierdziła później redakcja – odbierano pismo czytelnikom na ulicy i w tramwajach. Pomimo tak szeroko zakrojonej akcji znaczna część nakładu była już rozprzedana. Konfiskata objęła też dzienniki żydowskie: „Hajnt”, który wydrukował ten sam wywiad, i „Der Moment”, który zamieścił fragmenty.
Polaryzacja stosunku prasy do marszałka Piłsudskiego była wyraźnie widoczna w komentarzach do informacji o konfiskacie.