W przebłysku koniunktury
Polityka gospodarcza sanacyjnego rządu, modernizacja kraju
Dolar na oku. Podczas walk w Warszawie w maju 1926 r. wszyscy z niepokojem obserwowali kurs dolara. Obawiano się, że niepokoje polityczne doprowadzą do paniki, która przekreśli szanse na stabilizację walutową. Maciej Rataj prawie co dzień notował kurs dolara w swoim dzienniku: przed zamachem wynosił 10,20 zł, 13 maja doszedł do 13,50 zł, ale już 17 maja spadł do 10,40 zł. Troskę o walutę przejawiała również druga strona konfliktu, choć nie zawsze stała za tym świadomość realiów ekonomicznych. Wiceprezes Banku Polskiego Feliks Młynarski wspominał zabawny epizod: „Kiedy tylko umilkły strzały uliczne, zaraz zgłosił się do Banku Polskiego generał Składkowski (…). Buńczucznie zakomunikował, że Piłsudski nakazuje utrzymanie stabilizacji złotego. Zapytałem go, czy i ile milionów dolarów przynosi, aby zrealizować taki rozkaz, ponieważ chyba orientuje się, że stabilizacja wymagać będzie obfitych środków dewizowych. Zdetonowany wycofał się, prosił tylko o doraźne przeciwdziałanie panice giełdowej, gdyby się zrodziła”. W sumie jednak giełda zareagowała na przewrót spokojnie.
Poprawa koniunktury. Historyczne szczęście sanacji polegało na tym, że objęła ona władzę w momencie poprawy koniunktury. W 1926 r. zakończył się kryzys postabilizacyjny i rozpoczął się okres dobrej koniunktury. Program stabilizacyjny rządu Skrzyńskiego stworzył podstawy do osiągnięcia równowagi budżetowej. Złoty, który przeżył gwałtowne załamanie w 1925 r., został ustabilizowany na nowym poziomie i nawet dramatyczne wydarzenia związane z przewrotem majowym nie spowodowały już jego dalszego spadku. Dotychczasowy spadek wartości waluty ułatwił natomiast eksport i poprawił bilans handlowy. Strajk górników brytyjskich wiosną 1926 r. otworzył przed Polską nowe rynki eksportowe (głównie w państwach skandynawskich) i spowodował, że Niemcom nie udało się osiągnąć celów, które stawiali sobie, wszczynając z Polską wojnę celną w 1925 r.