Mieszkańcy zachodnich województw
W województwach zachodnich wrzało po zamachu. Głównie w szeregach armii
Województwa zachodnie. Wyraźna odmienność województw zachodnich (pomorskiego, poznańskiego i śląskiego) wynikała nie tylko z tradycji historycznej i pozostałości pruskiego systemu administracyjnego. Była widoczna w polityce, z powodu dominacji wpływów endeckich i chadeckich, w gospodarce, dzięki najlepiej rozwiniętej na tym obszarze produkcji przemysłowej i rolnej, a także w życiu społecznym i kulturalnym, na skutek kontaktów z niemieckim obszarem kulturowym, które próbowała podtrzymywać liczna w tych województwach niemiecka mniejszość narodowa.
Podziałowi administracyjnemu nie w pełni odpowiadała dyslokacja oddziałów Wojska Polskiego. Spośród dziesięciu okręgów wojskowych w Polsce dwa (VII – Poznań; VIII – Toruń) odpowiadały województwom poznańskiemu i pomorskiemu, ale województwo śląskie stanowiło tylko część Okręgu V (Kraków), do którego należało także województwo krakowskie. Dużą rolę w podejmowaniu decyzji przez dowódców okręgów i dywizji odegrało ich usytuowanie wzdłuż granicy z Niemcami. W czasie przewrotu majowego zagrożeniem niemieckimi działaniami dywersyjnymi tłumaczono niekiedy niewykonywanie poleceń.
W przededniu przewrotu. Ze strony okręgów wojskowych w Toruniu i Krakowie mało prawdopodobne było wsparcie zamachu. W pierwszym z nich dowódcą był gen. Jan Hubischta, wywodzący się z armii austriackiej, protestujący w marcu 1926 r. przeciwko podważaniu umiejętności wojskowych i wierności państwu polskiemu oficerów mających za sobą służbę w armii Austro-Węgier. Dowódca okręgu nie miał jednak w Toruniu swobody działania. Otwarcie wspierał piłsudczyków inspektor armii gen. Leonard Skierski. Odmiennie wyglądała sytuacja w Krakowie, gdzie wierny rządowi gen. Mieczysław Kuliński miał po swojej stronie inspektora armii gen.