Mocarstwa Zachodnie
Jak Europa widziała Polskę w 1926 roku? Reakcje Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch
Spojrzenie na Polskę. Przewrót wewnętrzny ma to do siebie, że jest niezwykle trudno przewidywalny, z pewnością dużo trudniej niż wybuch wojny między skłóconymi państwami. Tak było i w przypadku Polski przed stu laty. Oczywiście w Europie była obecna niemiecka narracja o Polsce jako państwie, które stoi anarchią. Dostrzegano też, że Józef Piłsudski nie zrezygnował z ambicji powrotu do rządzenia krajem. Ale takiego obrotu wypadków, jaki przyniósł maj 1926 r., niemal nikt nie przewidywał. Świat obserwował je w napięciu, nie tyle z powodu znaczenia Polski, ile jej geopolitycznego położenia między dwoma zdegradowanymi mocarstwami – Niemcami i Związkiem Sowieckim.
Wyjątkiem był francuski polityk, późniejszy minister spraw zagranicznych oraz premier rządu Joseph Paul-Boncour. Odbył on podróż do Polski w kwietniu 1926 r. W relacji, jaką złożył w MSZ w Paryżu, pisał o kraju, „który z sukcesem dokonał wspaniałego dzieła odbudowy państwowej”. Stawiał tezę o jedności moralnej polskiego narodu mimo różnic politycznych między Polakami. Podkreślał doniosłość ujednolicenia gospodarczego państwa powstałego na nowo z dzielnic zaborowych. Wysławiał Piłsudskiego jako bohatera narodowego i moralnego przywódcę armii. I dochodził do wniosku, że ma on w rękach wszelkie atuty, aby dokonać zamachu „w dniu, w którym zechce”.
Inne opinie na temat roli Piłsudskiego w Polsce nie zawierają już takich przepowiedni, ale wskazują na niego jako polityka mającego własne plany i cele. Stawiający raczej na polską prawicę (narodową demokrację) jako główną siłę wspierającą sojusz z Francją poseł i ambasador francuski w Warszawie Hector de Panafieu pisał do MSZ w Paryżu w grudniu 1925 r., że Piłsudski to „autokrata w duszy, żądny osobistej sławy”.